aktualizacja 

Ekonomista poszedł do Biedronki. Na ten widok chwycił za telefon

641

Od paru miesięcy ceny w sklepach zmieniają się jak w kalejdoskopie. Właściwie nie ma tygodnia, żeby pracownicy danych sieci nie zmieniali cenówek produktów. I to najczęściej na wyższe, gdyż coraz wyższa jest sama inflacja - obecnie to 17,9 proc. Co gorsza - lada moment możemy już nie mieć tańszych alternatyw. Swoje obserwacje w tym zakresie poczynił ekonomista Rafał Mundry.

Ekonomista poszedł do Biedronki. Na ten widok chwycił za telefon
Cena mleka (z prawej) znów jest wyższa, niż jeszcze parę tygodni temu (Twitter, Rafał Mundry)

Ekonomista z Wrocławia, Rafał Mundry, na bieżąco dzieli się ze swoimi obserwatorami na Twitterze raportem na temat cen w sklepach. Najczęściej swoje obserwacje zamieszcza, gdy sam jest na zakupach. Po "cenówkach" można poznać, że robi je w dyskontach sieci Biedronka. Jeszcze pod koniec września informował o tym, że mleko w tych sklepach stało się już droższe od soku pomarańczowego. Na ostatnim zdjęciu z zakupów, jakie zamieścił, możemy zaobserwować, że mleko...znów podrożało. A to nie koniec złych wieści.

Obserwacje zakupowe. Ceny mleka, masła znów w górę. Po wielu podwyżkach, kilka markowych produktów delikatnie w dół. Tanie odpowiedniki wciąż w górę. Zmieniamy swoje nawyki kupując tańsze marki własne. Różnice w cenie między marką własną o markowymi rzeczami coraz mniejsze - napisał Mundry na swoim profilu na Twitterze.
Trwa ładowanie wpisu:twitter

Z jego wpisu wynika, że tzw. marki własne coraz częściej podnoszą cenę i tym samym niebezpiecznie zbliżają się do cen produktów tzw. markowych, czyli produkujących pod własną nazwą. Jeśli ten trend się utrzyma to może oznaczać, że zostaniemy pozbawieni tańszych alternatyw zakupowych i już nie będzie dużej różnicy między produktem markowym i dyskontowym. A to oznacza, że niektórych na wiele rzeczy po prostu nie będzie stać.

Jednak ceny to niekoniecznie widzimisię producentów. Wiadomo, że każdy produkt musi dotrzeć do sklepu, a to oznacza wydatek na paliwo, które od jakiegoś czasu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. To jednak nie koniec dodatkowych kosztów, jakie unieść muszą producenci.

Rok temu mleczarnie płaciły za litr mleka ok. 1,50 w skupie. Dziś płacą ok. 2,50 zł. Koszty pasz, prądu, chłodziarek, produkcji... - wylicza Mundry w odpowiedzi na pytanie jednego z Internautów.

Co nie zmienia faktu, że same ceny sklepowe wzrosły i to znacznie. Jeden z Internautów zaznaczył, że z tygodnia na tydzień mleko podrożało o 20 gr.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w październiku 2022 r. ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły w porównaniu do września 2021 r. o 21,9 proc. a w stosunku do września br o 2,7 proc.

Są też dobre wiadomości

Ekonomista przyznał, że nie wszystkie produkty drożeją.

Ceny sera żółtego lekko w dół. Nawet filety z piersi kurczaka można coraz częściej znaleźć w coraz niższej promocyjnej cenie - napisał Rafał Mundry.

Jednak czytelnicy jego profilu zauważają, że np. do filetów z piersi kurczaka coraz częściej dodawana jest woda, przez co producenci ponoszą niższe koszty, sprzedając wagowo taki sam produkt.

Zobacz także: Ceny biją rekordy. Z obozu PiS słychać jedno
Autor: EWS
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić