Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
aktualizacja

Największy akt tchórzostwa w najnowszej historii Polski. Czy w ogóle można go uzasadnić?

764
Podziel się:

„Czy pan oszalał? Hetman nigdy nie opuszcza swoich wojsk!” – mówiono na wieść o planowanej ucieczce Edwarda Śmigłego-Rydza z Polski. Powszechne było przekonanie, że Wódz Naczelny musi trwać z armią. Że kapitan nie opuszcza nawet tonącego okrętu. A jednak marszałek 17 września 1939 roku podjął decyzję o rejteradzie do Rumunii. Jak tłumaczył to jeden z jego najbliższych współpracowników?

Edward-Śmigły Rydz w trakcie przemówienia
Edward-Śmigły Rydz w trakcie przemówienia (Domena publiczna)

Decyzja Edwarda Śmigłego-Rydza, by na wieść o sowieckiej inwazji na Polskę porzucić walczących żołnierzy i przejść do Rumunii, jest tematem zażartych dyskusji toczonych od bez mała ośmiu dekad. Na obronę marszałka przytaczano całe morze politycznych argumentów. Dla jego potępienia – podobnie.

Warto jednak zapytać jak krok Naczelnego Wodza, podjęty pod naporem dynamicznie zmieniającej się sytuacji, oceniano na gorąco. I jakie komentarze wzbudził on u tych ludzi, którzy towarzyszyli Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi w kluczowych chwilach. A nawet wpływali na to, jak się zachował, gdy na tak zwanym przedmościu rumuńskim rozstrzygała się przyszłość polskiego oporu i obecności przedstawicieli władz na ojczystej ziemi.

Najcenniejsze sprawozdanie z wydarzeń. Pisemną relację z tych rozstrzygnięć pozostawił pułkownik Józef Jaklicz. Był on weteranem obrony Lwowa i wojny polsko-bolszewickiej. Od 1923 roku służył jako oficer Sztabu Głównego. Bezpośrednio przed wybuchem II wojny światowej był drugim zastępcą szefa sztabu. Brał udział w opracowywaniu planu obronnego „Zachód”. Po rozpoczęciu niemieckiej inwazji towarzyszył Naczelnemu Wodzowi. Był w jego otoczeniu także 17
września.

Wspomnienia z tego dnia opublikował prawie trzy dekady później– w 1967 roku na łamach „Zeszytów Historycznych”Kultury Paryskiej. I starał się w niej potwierdzić wersję, wedle której Śmigły-Rydz do ostatnich chwil przejawiał oznaki wahania.

Jakie było „pragnienie marszałka”? Około południa 17 września, kiedy już coraz wyraźniej rysowała się skala zmasowanej radzieckiej inwazji, Naczelny Wódz zakomunikował, iż razem ze sztabem przejdzie do Rumunii.

Zarazem zamierzał wydać rozkaz, by Warszawa broniła się do końca, a siły zaangażowane w jej wspieranie kontynuowały działania pod jego nieobecność. Oficjalna motywacja była następująca: Pragnieniem Marszałka jest odtworzenie wojska polskiego we Francji, aby umożliwić mu dalszą wojnę przy boku aliantów. Jeśli ten komentarz odpowiadał prawdzie, to widocznie Edward Śmigły-Rydz w najmniejszym stopniu nie spodziewał się, iż zostanie internowany po drugiej stronie granicy.

Francuzi popierają ucieczkę. Co ważne decyzję o ucieczce miał otwarcie poprzeć przedstawiciel francuskiego dowództwa obecny w kwaterze sztabu. Płk Józef Jaklicz relacjonował:

Gen. Faury oświadczył mi, że oczekiwał z niecierpliwością na tę właśnie decyzję Marszałka, która jego zdaniem jest jedyną w wytworzonej sytuacji, pozwalającą Polsce na dalsze prowadzenie wojny.

Był dobrej myśli, że wszystkie trudności na terenie Rumunii zostaną, ewentualnie z pomocą rządu francuskiego, pokonane, wkrótce będziemy nadal, wspólnie pracowali we Francji nad odbudową Armii Polskiej.

Zamierzeń nie wprowadzono od razu w życie. Zdaniem Jaklicza po dwóch naradach odbytych na najwyższym szczeblu Śmigły-Rydz… zmienił zdanie.

Premier błaga o powstrzymanie wodza. Już po zachodzie słońca do zastępcy szefa sztabu przyszedł premier, Felicjan Sławoj Składkowski:

Wzburzony, zaprosił do jednego z pokoi i zawiadomił mnie o decyzji Marszałka pozostania w Polsce i dołączenia do batalionów w Stryju. Zaklinał mnie (dosłownie), abym odwiódł Marszałka od tej decyzji.

Nalegania Składkowskiego zawierały konkretną argumentację. Wprawdzie emocjonalną, ale jednak opartą na tym, jak postrzegano realia polityczne i sytuację wojskową 17 września. Szef rządu mówił, wedle wspomnień Jaklicza, że:

Wobec rozruchów ukraińskich, które wybuchły w Małopolsce Wschodniej w dniu dzisiejszym w związku z wejściem Sowietów, uważa tę decyzję za szaleńczą (dosłownie). Jako Min. Spraw Wewnętrznych i premier, nie może dopuścić, aby Marszałek zginął z rąk Ukraińców.

Jaklicz pokreślił, że „podzielał pogląd gen. Składkowskiego, lecz z innego punktu widzenia”.

Dał mi następujący rozkaz… Wkrótce wywiązała się rozmowa między pułkownikiem a Naczelnym Wodzem.

Zostałem wezwany do Marszałka. Nie pytając o powód mego przybycia, dał mi następujący rozkaz: Pozostaję w Polsce. Wybierze pan sześciu, uzbrojonych w karabin oficerów, łącznie z nimi wracam do Stryja, aby dołączyć do walczących wojsk.

Zameldowałem: wybiorę najlepszych oficerów Oddziału III, stanę na ich czele, aby towarzyszyć Panu Marszałkowi.

Jaklicz nie miał innego wyjścia, jak tylko przyjąć polecenia przełożonego. Zarazem nie zamierzał sprzeniewierzać się prośbom Składkowskiego.

Rumunia jest tylko etapem. Zameldował dowódcy, że w sztabie nie ma karabinów, co najwyżej broń ręczna. Że brakuje kontaktu z oddziałami i nie wiadomo, jakie będzie ich położenie nazajutrz. Że w niepewnych warunkach konieczne może się okazać porzucenie samochodów i przedzieranie się pieszo przez bezdroża. Wreszcie zszedł na kwestie polityczne. Pragnął dać wodzowi do zrozumienia, że… otoczenie wcale nie uważa go za tchórza.

[Zapewniłem, że] rozumiałem osobiście dzisiejszą przedpołudniową decyzję i tak ją rozumiał Sztab, że Rumunia jest tylko etapem, celem jest Francja. Tam będzie odtwarzane wojsko polskie, celem dalszego prowadzenia wojny przy boku aliantów.

Kto będzie organizował, a następnie dowodził tym wojskiem, gdy Pana Marszałka braknie. Gen. Sosnkowski bije się gdzieś pod Lwowem, brak z nim wszelkiej łączności. Nie wiadomo, czy dotarł do niego rozkaz marszu na granicę.

Pragnąłem dalej rozwijać tę myśl z punktu widzenia umowy i rozmów z [francuskim generałem] Gamelin’em, w których przecież brałem bezpośredni udział w maju 1939 roku, gdy wszedł gen. Składkowski i zaraportował: Starosta ze Śniatynia melduje, że miasto zajmują bolszewicy.

Nieuchronna godzina nadeszła. Nastąpiła chwila absolutnej ciszy. Sam Jaklicz wspominał, że wydawała mu się trwać bez końca. Naczelny Wódz milczał także po wyjściu premiera.

Ważył prawdopodobnie ostateczną decyzję – wspominał zastępca szefa sztabu.

Następnie odezwał się do mnie w słowach, których odtworzyć nie potrafiłem dokładnie, nawet w pierwszych dniach pobytu w Rumunii, lecz których myśl była następująca: Nieuchronna godzina nadeszła. Pragnąłem ją odsunąć możliwie najdalej. Przedłużać jej już nie mogę . Nie wiadomą jest przyszłość, obowiązek muszę wypełnić do końca. Granicę przekroczę tej nocy.

O Autorze. Kamil Janicki – historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(764)
mieczyslaw
3 lata temu
taki typowy pisowiec.tchorz i zdrajca ale mysli ze zbawca narodu.
słuchaj
3 lata temu
halo.radio
rtr
3 lata temu
Nie jest to postać z mojej bajki, ale co miał zrobić? Dać się złapać?
et
3 lata temu
"Francuzi popierają ucieczkę. Co ważne decyzję o ucieczce miał otwarcie poprzeć przedstawiciel francuskiego dowództwa obecny w kwaterze sztabu. Płk Józef Jaklicz relacjonował:" Do ucieczki są oni pierwsi, w IIWS pokazali jakimi są tchórzami.
AKT 447
3 lata temu
I w tedy i teraz ci sami nami rządzili, tylko w tedy byliśmy bardziej przygotowani, teraz to nam zrobią wołynkę na miejscu, no i przede wszystkim głód.
Zwykły
3 lata temu
Tylko krytyka innych ,szyderstwa i prześmiewczy ton tych co mają monopol na władzę na prawdę i do tego uważają się za ,,demokratów i to w dzień święty dla prawdziwych Polaków. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści i chamstwa.
Dziadek
3 lata temu
Wszyscy politruki to szczury i tchórze !! Mocni w gębie a w razie czego na Zaleszczyki .Niech walczą i giną młodzi i frajerzy !!!
Dh
3 lata temu
Rydz smigły to parufa
uhl87\
3 lata temu
Teraz jest podobnie jak przed 1939r. Rzadzacy to agenci wrogich panstw sasiednich oraz eskimosow.
Zychmunt
3 lata temu
Spierniczyl jak Antek ze Smolenska
wojciech.mich...
3 lata temu
najlepiej to jest uciec i dalej myśleć że jeszcze żądzę
marko
3 lata temu
Polska to jeden, wielki, zbiorowy obowiązek wszyscy powinni go bronić nie tylko żołnierze i generaly dlatego powinno się stworzyć armię na wariant szwajcarski.
obcy
3 lata temu
Walczą żołnierze a nie świta.Świta jest zawsze od spieprzania i niweczenia planów...
mhgfdsadfgthy...
3 lata temu
Pilsudski komunista - o nim mozna powiedziec, ze stchorzyl i na sile robiono z niego dowodce podczas bitwy warszawskiej z Sowietami. Paradoksalnie pozniej po wygranej, zrobiono z niego bohatera hahahah. Komunista, szkodzacy Polsce, probujacy sie poddac Sowietom i uciec, teraz wszedzie jest holubiony, jego podobizny na monetach a sam pochowany na Wawelu. A naiwni, glupi ludzie nadal wierza ze to byl najwiekszy wodz naczelnej armii :DDDD
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić