Samolot cargo DHL miał wystartować z lotniska w Lipsku o godz. 5:30, ale lot opóźnił się. W efekcie przesyłka z ładunkiem zapalającym eksplodowała o 5:43, gdy znajdowała się jeszcze na ziemi, w centrum logistycznym DHL - przypomina polskiobserwator.de.
Gdyby urządzenie uaktywniło się po starcie, mogło dojść do pożaru na pokładzie samolotu cargo. To oznaczałoby znacznie poważniejsze konsekwencje niż wybuch w obiekcie naziemnym.
Z ustaleń śledczych wynika, że przesyłkę nadano na Litwie, a następnie trafiła ona do logistycznego hubu DHL na lotnisku w Lipsku. W tym samym czasie druga paczka z podobnym ładunkiem eksplodowała w magazynie w Wielkiej Brytanii. Pożar został szybko ugaszony przez pracowników i straż pożarną. Nikt nie odniósł obrażeń
W sprawie litewska prokuratura postawiła zarzuty pięciu mężczyznom w wieku od 23 do 69 lat. Wśród oskarżonych są obywatele Rosji, Ukrainy i Litwy. Akt oskarżenia przedstawiono im wiosną tego roku. Mężczyźni usłyszeli zarzuty działalności terrorystycznej oraz udziału w zorganizowanej grupie terrorystycznej - opisuje polskiobserwator.de.
Śledczy wskazują, że dwie przesyłki wysłano z Wilna samolotami cargo DHL do Wielkiej Brytanii. Kolejne dwie podobne paczki miały trafić do Polski transportem drogowym firmy DPD.
Według prokuratury na Litwie działania były organizowane i koordynowane przez osoby powiązane z rosyjskim wywiadem wojskowym