Do tragicznego zdarzenia doszło 23 czerwca w zbiorniku "Glinianka" w Zielonce pod Warszawą. Po godz. 15:00 trójka nastolatków poszła się wykąpać. W pewnym momencie 15-latek z Ukrainy zaczął tonąć. Jego ciało wyciągnęli płetwonórkowie. Mimo błyskawicznej reakcji służb, życia nastolatka nie udało się uratować.
Śledztwo w sprawie śmierci chłopca prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Prokuratorzy wszczęli postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci nastolatka (art. 155 Kodeksu karnego). Nikomu nie postawiono zarzutów w sprawie.
15-latek nie żyje. Oto co zastaliśmy na miejscu
Śledczy zlecili sekcję złok nastolatka, która miała odpowiedzieć na pytanie, jak zginął chłopiec. Biegli wskazali, że doszło do utonięcia.
Prokuratura dysponuje wstępnymi wynikami sekcji zwłok 15-latka. Wynika z niej, że biegli wykluczyli zgon z powodu urazu mechanicznego. Biegły stwierdził, że do śmierci chłopca doszło w wyniku utonięcia - przekazała o2.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga prok. Marzena Kiełek-Łopińska.
Sprawa jest cały czas w toku. Śledczy oczekują na pełną opinię biegłych. Wtedy postanowią, co dalej.
Przesłuchano dwóch świadków tragedii i siostrę zmarłego. Miał znać wcześniej zbiornik
Wiadomo, że prokuratorzy prowadzący postępowanie przesłuchali dwóch świadków zdarzenia. To koledzy zmarłego nastolatka. Zeznania złożyła też siostra 15-latka.
Pozostali dwaj uczestnicy zdarzenia również zostali przesłuchani. Mogę ujawnić również, że przesłuchano także siostrę ofiary. Ma ona charakter pokrzywdzonego, ze względu na to, że jest ona jedyną żyjącą przedstawicielką rodziny zmarłego 15-latka - powiedziała o2.pl prok. Kiełek-Łopińska.
Z informacji o2.pl wynika, że siostra zajmowała się nastolatkiem. Rodzice chłopaka nie żyją. Obydwoje zginęli w trakcie rosyjskich ataków na Ukrainę.
Wiadomo, że to nie pierwszy raz, gdy nastolatek pływal w akwenie w Zielonce. Z informacji służb wynika, że już rok temu bawił się w "Gliniance", przepływając zbiornik.