18-latek zderzył się z policją. Ujawnili relację świadka, nowe fakty

Rafał Strzelec
Zdjęcie z interwencji w ZabrzuZdjęcie z interwencji w Zabrzu
Źródło zdjęć: © Policja | KMP Zabrze

Prokuratura bada okoliczności zdarzenia z 25 września, gdy policjanci zatrzymali koło stadionu w Zabrzu 18-latka jadącego hulajnogą. Mundurowi informowali, że zjechali na chodnik, gdy młody mężczyzna uderzył w ich auto. Świadkowie, do których dotarł serwis tarnogorski.info, mają jednak inną wersję.

Do zdarzenia doszło 25 września na ulicy Roosevelta w Zabrzu. Policjanci ruszyli za 18-latkiem, który na widok policjantów zmienił kierunek jazdy hulajnogą. Mundurowi chcieli go zatrzymać, bowiem 18-latek miał się poruszać z nadmierną prędkością.

"Młody mężczyzna nie zastosował się jednak do wydawanych przez funkcjonariuszy poleceń i kontynuował jazdę ulicą Roosevelta w kierunku ulicy Damrota. Podczas ucieczki kilkukrotnie zmieniał kierunek jazdy i zawracał. W pewnym momencie jeden z policjantów wysiadł z radiowozu, chcąc zatrzymać kierującego. Pomimo tego młody mężczyzna ponownie zawrócił i kontynuował ucieczkę. Pościg zakończył się w rejonie ulicy Damrota, gdzie policjanci zjechali radiowozem na chodnik, a kierujący hulajnogą uderzył w policyjny pojazd" – czytamy w komunikacie z tamtej interwencji.

Jak się okazało, 18-latek z obrażeniami głowy trafił do szpitala. Był trzeźwy, nie miał jednak kasku na głowie.

Prokuratura bada interwencję w Zabrzu

Miesiąc po zdarzeniu ujawniono nowe fakty. Lokalny serwis tarnogorski.info dotarł do nagrań i do świadków, których zdaniem policjanci podjęli zbyt daleko idące środki podczas tamtej interwencji. "Do naszej redakcji zgłosił się ojciec 18-latka, przedstawiając odmienną wersję wydarzeń. Z relacji przekazanej przez bliskich wynika, że radiowóz miał gwałtownie wjechać na pas ruchu młodego mężczyzny, doprowadzając – według rodziny – do bezpośredniego potrącenia. Bliscy podnoszą również poważne zastrzeżenia co do zachowania policjantów bezpośrednio po zderzeniu, twierdząc, że rannemu nie udzielono natychmiastowej i właściwej pomocy" – przekazuje lokalny portal.

Jak czytamy, według rodziny 18-latek był w szpitalu tydzień, a obecnie wymaga rehabilitacji. Lokalny serwis dotarł także do kobiety, która nagrała całe zdarzenie. Widać na nim 18-latka leżącego na ziemi i funkcjonariuszy. "Policja właśnie potrąciła tego człowieka. Policja wjechała na chodnik i go potrąciła. Siedziałam tam na ławce, masakra… Rozumiem podjechać i tak dalej, ale bez przesady. Wjechaliście prosto w niego" – słychać na nagraniu, które opisuje tarnogorski.info. Portal podkreśla jednak, że nagranie powstało po zdarzeniu i nie wyjaśnia okoliczności samego wypadku.

Sprawę wyjaśnia prokuratura. Jak przekazała rzeczniczka prasowa Agnieszka Bukowska, śledczy prowadzą w tej sprawie dwa odrębne postępowania. "Dochodzenie w sprawie niezatrzymania się do kontroli drogowej, pomimo wezwań funkcjonariuszy oraz postępowanie, którego przedmiotem jest m.in. ocena zachowania funkcjonariuszy policji w trakcie i bezpośrednio po zatrzymaniu, adekwatność użytych przez nich środków służących do zatrzymania oraz zachowanie funkcjonariuszy w zakresie udzielania uczestnikowi zdarzenia drogowego pomocy przedmedycznej" – przekazała rzeczniczka.

Dopóki trwają postępowania, prokuratura nie wypowiada się na temat szczegółów zdarzenia.

Wybrane dla Ciebie