18-letnia Paulina nie żyje. Pijany kierowca wciąż na wolności
Od tej tragedii minęły już trzy lata. Łukasz B. prowadził samochód pod wpływem alkoholu i przewoził w nim trzy młode kobiety. Doszło do śmiertelnego wypadku, w którym zginęła 18-letnia Paulina. Sprawca wciąż pozostaje na wolności, a rodzina zmarłej nie może doczekać się sprawiedliwości. Sprawą zajęła się TVN Uwaga.
Najważniejsze informacje
- W Gdyni trzy lata temu doszło do wypadku, w którym zginęła Paulina; kierowcy postawiono zarzuty.
- Sąd uzupełnia opinię biegłych po ujawnieniu dokumentacji o leczeniu psychiatrycznym oskarżonego.
- Łukasz B. przyznaje, że pił, i zapowiada, że liczy się z wyrokiem więzienia.
Jak poinformowała w swoim materiale TVN Uwaga, trzy młode kobiety - Weronika, Patrycja i Paulina - spotkały się po miesiącach rozłąki w rodzinnej Gdyni. Kiedy nastolatki chciały zakończyć już spotkanie, zamówiły taksówkę, która jednak się nie pojawiła. Zamiast niej podjechał Łukasz B. i ochoczo zaproponował, że poodwozi je do domów.
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
Tego feralnego dnia warunki na drodze były dość trudne, a kierowca nie spuszczał nogi z gazu. Wkrótce doszło do dramatycznego w skutkach wypadku, w którym śmierć poniosła 18-letnia Paulina. Sprawa trafiła do prokuratury i sądu.
Śledztwo i zarzuty dla kierowcy
Choć od wypadku minęły trzy lata, sprawa Łukasza B., 45-letniego przedsiębiorcy, wciąż trwa. Mężczyzna początkowo trafił do aresztu, ale po trzech miesiącach wyszedł na wolność.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Mariusz Duszyński, w rozmowie z TVN Uwaga potwierdził, że kierowca w momencie zdarzenia był nietrzeźwy i prowadził brawurowo. Przypomniał też o zarzutach, jakie otrzymał Łukasz B. - spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i kierowania pod wpływem alkoholu. Dodał, że za ten czyn grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. Jednak finału sprawy wciąż nie widać.
18-latka nie żyje. Sąd: kluczowa opinia biegłych
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyjaśnił dla TVN Uwaga, że Łukasz B. przyznał się do winy, ale podniósł kwestię swojej poczytalności. Rzecznik sądu Mariusz Kaźmierczak poinformował, że na etapie śledztwa biegli psychiatrzy nie stwierdzili ani wyłączenia, ani znacznego ograniczenia poczytalności. W toku procesu pojawiła się jednak nowa dokumentacja (dotycząca leczenia psychiatrycznego oskarżonego), co wymaga teraz uzupełnienia opinii. To właśnie ten etap wydłuża całe postępowanie.
Oskarżony Łukasz B. czeka na wyrok. Pójdzie za kratki?
Łukasz B., który posiada dozór policyjny i zakaz prowadzenia pojazdów, zapewniał w rozmowie z TVN Uwaga, że rozumie powagę zdarzeń. - Mam do siebie pretensje. Nie jestem z siebie ani trochę dumny - wyjaśnił w materiale „Uwaga!”.
Próbowałem ją uratować, policjant pytał, czy piłem: 'Tak, piłem'. Uważam, że tak powinien postąpić człowiek z honorem, czyli przyznać się. Zrobiłem to. Mam świadomość, że jestem winny, że będzie czekał mnie wyrok i więzienie - skwitował B.
Po pijaku zabił 18-letnią Paulinę. Rodzina domaga się finału sprawy
Matka zmarłej Pauliny w rozmowie z TVN Uwaga opowiadała, że po wypadku jej życie się zatrzymało. Teraz liczy już tylko na sprawiedliwość. - Zabrał mi dziecko, zabrał część mnie. Da mi spokój, jak pójdzie do więzienia. Kiedy sąd w końcu stanie po mojej stronie – rozpaczała pani Jolanta.
Dodatkowy wątek w sprawie Łukasza B.: pobicie i napięte relacje rodzinne
W reportażu TVN Uwaga pojawiło się też nagranie z monitoringu, na którym widać, jak Łukasz B. bije swojego brata. Osoba znająca rodzinę opisała go jako manipulatora i nazwała „książkowym przykładem psychopaty”. Sam B. tłumaczył, że działał w afekcie i że od dzieciństwa doświadczał przemocy ze strony brata.