Krakowscy ułani wciąż szukają zaginionego konia. Wyznaczono nagrodę
Krakowski Szwadron Ułanów im. Józefa Piłsudskiego za pośrednictwem Facebooka poinformował o trwających poszukiwaniach zaginionego konia. Mimo upływu kolejnych dni, dotychczasowe wysiłki zaangażowanych osób nie przyniosły żadnego rezultatu. "Minął tydzień od zniknięcia konia Amaretto i niestety nadal nie udało nam się go odnaleźć." – przekazano we wpisie.
Autorzy komunikatu wyliczają długą listę działań, które podjęto, by odnaleźć zwierzę. W akcję zaangażowano drona z termowizją, a sam teren przeczesywano pieszo i konno. Rozwieszono plakaty, rozpytywano okolicznych mieszkańców oraz nagłośniono sprawę w mediach i internecie. Zawiadomiono również Polski Związek Hodowców Koni, Policję, Straż Miejską i lokalną Ochotniczą Straż Pożarną. Ułani wspomnieli nawet o skorzystaniu z pomocy radiestetów.
Brak jakichkolwiek postępów skłania właścicieli wierzchowca do brania pod uwagę innych scenariuszy. Szwadron wprost przyznaje, że zwierzę mogło paść ofiarą przestępstwa. "Niestety, mimo tak intensywnych poszukiwań, nie natrafiliśmy nawet na najmniejszy ślad obecności Amaretta. W związku z tym, z dużym prawdopodobieństwem zakładamy, że koń został skradziony." – tłumaczą ułani w swoim facebookowym poście.
Aby przyspieszyć finał poszukiwań i zmotywować osoby, które mogą coś wiedzieć na ten temat, wyznaczono nagrodę. "Za skuteczne wskazanie miejsca pobytu Amaretta lub jego oddanie oferujemy atrakcyjną nagrodę pieniężną!" – zadeklarowano. Podano także kluczowe cechy rozpoznawcze zwierzęcia: "Przypominamy, że Amaretto to koń maści skarogniadej, w wieku 12 lat. Jego wygląd i wyposażenie widoczne są na wcześniej udostępnionym zdjęciu – z wyjątkiem czapraka, który był w innym odcieniu i z logiem firmy "Bumar".
Właściciele konia proszą o kontakt z Dowódcą Szwadronu, krakowską Strażą Miejską lub Policją w przypadku posiadania jakichkolwiek informacji. Zaginięcie wierzchowca to duży problem dla jednostki kultywującej tradycje kawaleryjskie, dlatego liczy ona na mocny odzew społeczności. "Bardzo prosimy o udostępnianie i dalsze rozpowszechnianie tej informacji – każda pomoc jest dla nas niezmiernie ważna." – podkreślono na końcu apelu, dziękując jednocześnie za dotychczasowe wsparcie wolontariuszy.