34-latek nie żyje. Tak zachowali się goście. "Gdzie wy idziecie?"

"Gazeta Wrocławska" podaje nowe informacje na temat tragicznej śmierci 34-letniego mężczyzny podczas domówki. Prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące zgonu. Tymczasem mieszkańcy mówią, co było słychać podczas zdarzenia.

zdjęcie poglądowezdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Facebook | Wrocławska Policja
Rafał Strzelec

Tragedia rozegrała się w nocy z soboty na niedzielę (z 9 na 10 sierpnia) na wrocławskim osiedlu Różanka. Jak dotychczas wiadomo, 34-letni mężczyzna wypadł z balkonu na 6. piętrze jednego z bloków przy ul. Obornickiej. W mieszkaniu odbywała się impreza, ale po zdarzeniu jej uczestnicy opuścili mieszkanie.

Sprawę wyjaśnia Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Psie Pole. Jak podaje "Gazeta Wrocławska", jest ona na ten moment prowadzona w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Jakub Dłubacz z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu przekazał, że śledztwo na razie jest w sprawie, a nie przeciwko komuś.

"Gazeta Wrocławska" rozmawiała z mieszkańcami osiedla. Jak mówią, w mieszkaniu odbywała się głośna domówka, której uczestnicy pili alkohol. Nikt nie wie, kto brał w niej udział. Uczestnicy uciekli przed przyjazdem służb.

- Usłyszałem huk, tak jakby ktoś wyrzucił przez okno kanapę. Później był krzyk: "Co wy tam robicie? Tam człowiek umarł! Gdzie wy idziecie?" - relacjonuje jeden z mieszkańców.

Według nieoficjalnych informacji służby zatrzymały kilka osób, które mają wiedzę na temat tych tragicznych zdarzeń. Na razie jednak informacji tych nie potwierdzono.

Wybrane dla Ciebie