Najważniejsze informacje
- Zgłoszenie dotyczyło mężczyzny, który miał wielokrotnie uderzać psa drewnianą pałką.
- Zwierzę w typie owczarka niemieckiego zabezpieczył Animal Patrol Straży Miejskiej w Łodzi i przewieziono je do weterynarza oraz schroniska.
- 44-latek usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem; ma też odpowiadać za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Do zdarzenia doszło 9 września w Łodzi. Jeden ze świadków zauważył mężczyznę, który miał brutalnie bić leżącego na ziemi psa. W ręku trzymał drewnianą pałkę i miał zadawać nią zwierzęciu kolejne ciosy. Widok był na tyle niepokojący, że świadek postanowił zareagować i powiadomić policję.
Mężczyzna, gdy zorientował się, że ktoś obserwuje jego zachowanie, miał schować drewnianą pałkę do bagażnika samochodu, a następnie odjechać. Świadek przekazał policjantom informacje dotyczące całego zdarzenia. Dzięki temu funkcjonariusze mogli rozpocząć poszukiwania osoby, która miała zaatakować psa.
Kiedy policjanci pojawili się na miejscu, zastali psa w typie owczarka niemieckiego. Zwierzę miało widoczne obrażenia, między innymi w okolicy głowy i pyska. Zwierzę otrzymało pomoc i zostało przewiezione pod odpowiednią opiekę.
WIDEOSceny na granicy. Tak migranci przeszli przez ogrodzenie
Policjanci nie poprzestali na interwencji. Kryminalni zaczęli ustalać, kto odpowiada za pobicie zwierzęcia. Funkcjonariusze zebrali informacje i ustalili, gdzie może przebywać podejrzany mężczyzna.
44-latek został zatrzymany
Policjanci dotarli do 44-latka i go zatrzymali. Mężczyzna został przesłuchany, a śledczy przedstawili mu zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Podczas rozmowy z funkcjonariuszami próbował wyjaśnić swoje zachowanie i przedstawił własną wersję wydarzeń.
Jak przekazała policja, 44-latek twierdził, że wcześniej znalazł psa leżącego na ulicy. Miał zabrać zwierzę samochodem i przewieźć je w okolice lasu. Swoje zachowanie tłumaczył tym, że chciał "ulżyć mu w cierpieniach".
W trakcie sprawdzania 44-latka funkcjonariusze ustalili również, że mężczyzna prowadził samochód mimo obowiązującego go sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Oznacza to, że odpowie nie tylko za to, co miał zrobić psu, ale także za złamanie zakazu.
Za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem mężczyźnie grozi kara do 5 lat więzienia. Kolejne 5 lat pozbawienia wolności może grozić mu za prowadzenie samochodu mimo sądowego zakazu. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.