5:30 w sklepie. Klient płaci stuzłotówką. Reakcja sprzedawczyni

Danuta Pałęga
Sprzedawczyni opisała poranną sytuację w sklepieSprzedawczyni opisała poranną sytuację w sklepie
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay

Poranne zakupy potrafią wywołać niepotrzebne emocje. Szczególnie wtedy, gdy klient chce zapłacić banknotem o wysokim nominale niewielką kwotę, a sprzedawca nie ma jak wydać reszty. Na ten problem zwróciła uwagę sprzedawczyni. Pani Mirosława opublikowała na Facebooku wpis dotyczący codziennych sytuacji za sklepową ladą. – Sprzedawca nie jest bankomatem i nie wyczaruje reszty z powietrza – pisze.

Pani Mirosława opisała sytuację, która może być dobrze znana osobom pracującym w handlu. Jest wczesny poranek, pierwszy klient chce kupić dwie bułki za 3 złote. Problem pojawia się w momencie płatności.

5:30 rano. Zapach świeżego chleba i ten moment, w którym klient kładzie na ladzie stówę na dwie bułki za 3 zł. Nie masz wydać. I już wiesz, co zaraz usłyszysz: "Dlaczego pani nie ma wydać?", "Szef na pewno zostawił drobne?"

Jak zauważa autorka wpisu, nawet jeśli właściciel sklepu zostawił pracownikom bilon, jego zapas nie jest nieograniczony. W pewnym momencie drobnych po prostu zaczyna brakować.

I zamiast np. zwykłego "no trudno, zapłacę kartą", często pojawiają się pretensje, jakbyśmy te monety specjalnie chowali po kieszeniach. A przecież sprzedawca nie jest bankomatem i nie wyczaruje reszty z powietrza.

Sprzedawca i klient po dwóch stronach lady

Kobieta podkreśliła, że nie patrzy na problem wyłącznie z perspektywy osoby pracującej w sklepie. Sama również robi zakupy i wie, jak wyglądają sytuacje, w których klient nie jest traktowany z należytym szacunkiem.

Zwróciła uwagę na przypadki, gdy sprzedawcy wydają resztę bez słowa, machają ręką na brakujące grosze lub zachowują się tak, jakby oddanie pieniędzy było dla nich przysługą. "Nie chodzi o te dwa grosze. Chodzi o sposób, w jaki traktujemy drugiego człowieka!" – zaznaczyła.

Pani Mirosława opisała również własne podejście do pracy. Jak twierdzi, stara się uprzedzać klientów, gdy nie ma wystarczającej ilości drobnych. Zdarza jej się także zaokrąglać rachunek na swoją niekorzyść, aby obie strony czuły, że zostały potraktowane uczciwie.

Bo przecież za ladą i przed ladą jesteśmy przede wszystkim ludźmi. I zwykły szacunek powinien działać w obie strony – podsumowała.

Co na to UOKiK? Sprzedawca nie musi mieć drobnych

Podobne sytuacje budzą emocje również wśród klientów, ale co na ten temat mówią przepisy? Jak wyjaśniał UOKiK, sprzedawca nie ma bezwzględnego obowiązku wydawania reszty. "Konsument powinien mieć odliczoną kwotę" – tłumaczył przedstawiciel biura prasowego urzędu Maciej Chmielowski.

Oznacza to, że osoba robiąca zakupy powinna liczyć się z możliwością odmowy przeprowadzenia transakcji, jeśli kasjer nie ma jak wydać pieniędzy. Sprzedawca nie może natomiast samowolnie zatrzymać należnej klientowi kwoty.

Wybrane dla Ciebie