Sprawa Mirelli ze Świętochłowic. Prokuratura postawiła zarzuty rodzicom

Anna Wajs-Wiejacka
Prokuratura przedstawiła zarzuty rodzicom p. Mirelli ze ŚwiętochłowicProkuratura przedstawiła zarzuty rodzicom p. Mirelli ze Świętochłowic
Źródło zdjęć: © Getty Images, Pomagam.pl | ZipZapic.com

Rodzice 43-letniej Mirelli ze Świętochłowic usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. psychicznego znęcania się nad córką i narażenia jej na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Jak podaje PAP, prokuratura kończy śledztwo i w najbliższych tygodniach planuje skierować akt oskarżenia do sądu.

Najważniejsze informacje

  • Rodzicom Mirelli zarzucono m.in. znęcanie się psychiczne, narażenie na ciężki uszczerbek na zdrowiu i nieudzielenie pomocy.
  • Kobieta miała przez 27 lat nie opuszczać rodzinnego mieszkania w Świętochłowicach.
  • Prokuratura oraz OPS domagają się umieszczenia jej w domu pomocy społecznej.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Chorzowie Sabina Kuśmierska przekazała PAP, że rodzice kobiety dobrowolnie stawili się na przesłuchanie. Śledczy przedstawili im jeden zarzut, obejmujący cztery artykuły Kodeksu karnego. Według prokuratury para miała psychicznie znęcać się nad córką, narazić ją na ciężki uszczerbek na zdrowiu, doprowadzić do długotrwałej choroby i nie udzielić jej pomocy.

Matka nie przyznała się do winy, ojciec teoretycznie się przyznał, natomiast w składanych wyjaśnieniach zaprzeczał temu, że miałby dokonać tego czynu – przekazała prok. Kuśmierska.

WIDEO
Obywatel Rumunii wpadł na Podkarpaciu. Brawurowa obława "Skorpionów"

Prokuratura prowadzi już ostatnie czynności. Według zapowiedzi śledczych akt oskarżenia może trafić do sądu pod koniec listopada albo na początku grudnia. Postępowanie karne jest niezależne od sprawy dotyczącej ewentualnego umieszczenia Mirelli w domu pomocy społecznej.

Trwa postępowanie

Postępowanie dotyczące umieszczenia Mirelli w DPS toczy się od marca przed Sądem Rejonowym w Chorzowie. Domagają się tego prokuratura i Ośrodek Pomocy Społecznej w Świętochłowicach, wskazując na zagrożenie życia kobiety. Sprawa jest rozpoznawana przy drzwiach zamkniętych.

Na pierwszy termin postępowania Mirella przyszła w towarzystwie ojca i pełnomocniczki. W rozmowie z dziennikarzami mówiła wówczas, że czuje się dobrze, chce pozostać w swoim domu i nie dzieje jej się tam krzywda. Obecnie nie mieszka już z rodzicami, co potwierdziła prokuratura.

Jak ujawniono sprawę w Świętochłowicach

Policja zajęła się rodziną w lipcu 2025 r. po zgłoszeniu kłótni domowej w jednym z bloków. Funkcjonariusze zastali w mieszkaniu 82-letnie małżeństwo i ich córkę, której sąsiedzi nie widzieli od wielu lat. Kobieta miała problemy z poruszaniem się oraz obrzęki nóg, dlatego policjanci wezwali pogotowie. Po kilku tygodniach w szpitalu wróciła do mieszkania rodziców.

Jesienią 2025 r. media informowały, że Mirella miała przez blisko 30 lat być zamknięta przez rodziców w jednym pokoju. Według "Faktu" ostatni raz wyszła z domu jako 15-latka, gdy przestała chodzić do szkoły. Policja zaznaczała jednak, że wstępne ustalenia nie potwierdzały przetrzymywania kobiety wbrew jej woli. Funkcjonariusze informowali również, że pod tym adresem nie odnotowali wcześniej interwencji ani zgłoszenia zaginięcia członka rodziny.

Wybrane dla Ciebie