"Ale ona jest twarda". Usłyszał ostatnie słowa córki przed katastrofą

Mateusz Domański
Ojciec 20-letniej pilotki zabrał głos.Ojciec 20-letniej pilotki zabrał głos.
Źródło zdjęć: © Threads

Allan Filgueiras wielokrotnie odsłuchiwał ostatnie rozmowy córki z kontrolą lotów. Nathalia zginęła 1 listopada w katastrofie Learjeta na Florydzie. Teraz jej ojciec opowiedział o chwili, do której wraca myślami, i o wspólnej pasji do latania.

Chciałem być przy niej. W samolocie, żeby jej pomóc. Powinienem być obok niej... - mówił Allan Filgueiras na piątkowej konferencji prasowej.

Ojciec 20-letniej pilotki nie krył łez. Jego wypowiedź przytacza "New York Post".

"Odsłuchiwałem to wiele razy"

Nathalia Gadelha Filgueiras była drugim pilotem Learjeta 60, który rozbił się 1 listopada w hrabstwie Palm Beach na Florydzie. Zginęło dziewięć osób znajdujących się na pokładzie. W ostatnich chwilach lotu 20-latka zgłaszała kontrolerom gwałtowne opadanie maszyny i wzywała pomocy.

Jej ojciec wracał do nagrań tych rozmów, próbując zrozumieć, co się wydarzyło. - Odsłuchiwałem je wiele razy, szukając wskazówki, jak do tego doszło. I pomyślałem: "Ale ona jest twarda" - powiedział.

Podkreślał, że jest dumny z tego, jak córka zachowała się w sytuacji zagrożenia. Przyczynę katastrofy wciąż badają śledczy.

Najpierw uczył ją latać. Potem zamienili się rolami

Lotnictwo było pasją, którą dzielili. Nathalia zdobyła licencję pilota jeszcze w szkole średniej - zanim uzyskała prawo jazdy. Latała z ojcem, a kiedy nabrała doświadczenia, sama zaczęła go szkolić.

Allan Filgueiras wspominał też, jak bardzo kochała swoją pracę. Opowiadała mu, że byłaby gotowa płacić za możliwość latania, tymczasem to jej płacono za siedzenie za sterami. Ojciec nazwał Nathalię swoją "bratnią duszą".

Wybrane dla Ciebie