Max Gilardi, 38-letni twórca internetowy powiedział w sobotę na transmisji na żywo, że po rozważeniu różnych możliwości w jego przypadku pojawiła się perspektywa tzw. eutanazji wspomaganej przez lekarza w Szwajcarii.
Najbardziej znany jest z parodii popularnego serialu animowanego dla dzieci "My Little Pony: Przyjaźń to magia" oraz innych viralowych filmów. Śledzi go 2,1 mln subskrybentów. W swojej karierze zdobył ponad 500 mln wyświetleń.
Twórca tłumaczył, że jego spadek aktywności zawodowej ma związek z problemami zdrowotnymi, które nasiliły się po diagnozie fibromialgii w 2024 r.
Cały czas jestem zmęczony. Dużo czasu spędzam w pozycji leżącej. Odczuwam silny ból we wszystkich stawach i mięśniach: kostkach, piszczelach, dłoniach, kolanach, biodrach i szyi. Mam duże trudności z zasypianiem - cytuje jego słowa "NYPost".
W trakcie livestreamu wspominał również o dodatkowych dolegliwościach, których lekarze — według jego słów — nie potrafią jednoznacznie wyjaśnić. Wśród przykładów wymienił m.in. nagłe ślinienie oraz problemy z mówieniem. Podkreślał też, że obciążeniem stały się dla niego rachunki medyczne.
Jego słowa wywołały lawinę spekulacji w USA. Tuż po transmisji zamieścił w sieci komentarz, w którym planował ponowne przemyślenie decyzji.
Gilardi mówił, że chciałby wyjechać do Szwajcarii, zakładając, iż eutanazja jest tam legalna. W praktyce szwajcarskie prawo zakazuje eutanazji rozumianej jako działanie wykonywane głównie przez pracownika ochrony zdrowia. Jednocześnie dopuszcza wspomagane samobójstwo, czyli sytuację, w której osoba chcąca umrzeć dokonuje decydującego aktu sama - tłumaczy "NYPost".