Atak na aktywistów w Gryfinie. Właśnie zapadł wyrok
Przed Sądem Rejonowym w Gryfinie (woj. zachodniopomorskie) zapadł wyrok ws. czterech mężczyzn, którzy byli oskarżeni m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej aktywistów. Dwóch z nich usłyszało wyrok sześciu miesięcy ograniczenia wolności, trzeci z nich czterech miesięcy, a jeden został skazany na karę grzywny.
W czwartek przed Sądem Rejonowym w Gryfinie odbył się proces czterech mężczyzn oskarżonych m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej aktywistów i znieważanie ich. Ponadto jeden z mężczyzn oskarżony był także o kierowanie gróźb karalnych pozbawienia życia jednego z aktywistów.
Jak informuje PAP, Wojciech W. i Krzysztof M. zostali skazani na sześć miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania pracy społecznej po 30 godzin miesięcznie. Patryk B. otrzymał cztery miesiące podobnej sankcji, a Michał B. został ukarany grzywną w wysokości 120 stawek dziennych po 30 zł każda.
Dodatkowo muszą też zapłacić aktywistom nawiązki finansowe oraz częściowo pokryć koszty procesu.
Nagrania dowodem w sprawie
Sędzia Izabela Kołodzińska-Jordan, komentując tę decyzję, podkreśliła, że wyrok oparto na dowodach w formie nagrania wideo.
Z tych nagrań ewidentnie wynika prawdziwy, niezakłamany przebieg tych zdarzeń. Ponadto, sąd oparł się również na zeznaniach pokrzywdzonych i nie znalazł podstaw, aby podważać wiarygodność zeznań pokrzywdzonych - stwierdziła Kołodzińska-Jordan.
Performance obrażał uczucia religijne?
Sama sytuacja miała miejsce w lipcu ub.r. na miejskim nabrzeżu w Gryfinie. Monika, studentka Akademii Sztuki w Szczecinie i jedna z pokrzywdzonych aktywistek, odczytywała przez megafon fragmenty pisma świętego dotyczące nauk Jezusa, odnośnie osób spragnionych oraz mówiące o miłości do bliźniego.
W tym czasie trzymałam na papierowym talerzyku chleb, a Łukasz (jeden z aktywistów – PAP) nam towarzyszył – mówiła w czwartek w sądzie aktywistka Magda Górecka.
Performance był robiony około 15-20 metrów od miejsca, gdzie miało się odbyć specjalne wydanie programu na żywo poświęconego sytuacji na polsko-niemieckiej granicy związanej z wprowadzonymi kontrolami.
Nagle z tłumu wyszli mężczyźni, którzy przeszli do agresywnych działań. Mieli m.in. popychać aktywistów.
Na czwartkową rozprawę przyszło dwóch z czterech oskarżonych. Nie przyznali się do winy. Jeden z nich wyjaśnił, że podszedł do kobiety z megafonem, aby poprosić o zaprzestanie swoich działań, które w jego ocenie obrażały uczucia religijne.
W ocenie sądu zachowanie pokrzywdzonych w żaden sposób nie mogło obrażać niczyich uczuć religijnych. Czy czytanie pisma w miejscu publicznym można uznać za obrazę uczuć religijnych? W ocenie sądu absolutnie nie - uzasadniła sędzia Kołodzińska-Jordan.
Wyrok wydany przez sąd nie jest prawomocny.
Źródło: PAP