Autokar zawisł nad skarpą. "A on na pewno ma uprawnienia?"
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło we wtorek, 17 lutego, na terenie klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej pod Wadowicami (woj. małopolskie). Kierowca pewnego autobusu stracił panowanie nad pojazdem. W efekcie autokar zawisł nad skarpą. Było o krok od tragedii.
O sprawie poinformował na swoim profilu na Facebooku serwis 112Wadowice.pl. Zamieścił nie tylko zdjęcia, ale i filmik z akcji ratunkowej.
Okazuje się, że groźny incydent rozegrał się pod osłoną nocy, 17 lutego, w małopolskiej Kalwarii Zebrzydowskiej na ulicy Bernardyńskiej, tuż koło popularnego klasztoru oo. Bernardynów - miejsca wielu katolickich pielgrzymek. W sanktuarium znajduje się Cudowny Obraz Maryi Kalwaryjskiej.
Dramatyczne chwile pod Wadowicami. Autokar zawisł nad skarpą
Jak podaje Onet.pl, w trakcie próby zawracania kierowca niespodziewanie wpadł w poślizg i całkowicie utracił panowanie nad autobusem. Następnie pojazd zawisł nad sporą i stromą przepaścią. Sytuacja była naprawdę dramatyczna.
Mężczyzna w ostatnim możliwym momencie opuścił kabinę, wyskakując z groźnej pułapki. Na szczęcie w chwili incydentu autokarem nie podróżowały żadne inne osoby. Nikomu nic się nie stało. Na miejscu przez dłuższy czas pracowały służby ratunkowe, dzięki którym około godziny 22:00 udało się bezpiecznie wydostać pojazd.
Pechowy autobus? Kolejny incydent z udziałem tego samego pojazdu?
To nie koniec rewelacji! Jak podaje na Facebooku witryna DK52info, dzień później (18 lutego) doszło do kolejnego incydentu z udziałem... tego samego autobusu.
Pamiętacie wczorajszy autokar nad urwiskiem? No, to kierowcy pech nie opuszcza. Taki poranek… - napisał serwis zamieszczając zdjęcia roztrzaskanego pojazdu, który tym razem z impetem wylądował na drzewie.
Pod postem DK52info zaroiło się od komentarzy. Internaucie nie przebierali w słowach. "Łącznik do wymiany, ten miedzy fotelem a kierownicą. Natychmiast!!!!!!" - pisała jedna osoba. "A on na pewno ma uprawnienia?" - zastanawiała się inna. "Zimówek nie ma, czy może specjalnie próbuje "PKS-a" rozwalić, bo szef nie płaci" - wtórowała kolejna.