Biały Dom opublikował jedno zdjęcie. Potem wybuchła afera
Donald Trump oraz jego współpracownicy obserwowali atak na nuklearne obiekty Iranu. W Mar-a-Lago była m.in. Susie Wiles, szefowa personelu Białego Domu, która na nadgarstku miała opaskę. Internauci zarzucali jej złamanie zasad i podnosili, że urządzenie mogło zostać przechwycone. Jak tę sytuację tłumaczy Biały Dom?
Biały Dom opublikował zdjęcie przedstawiające m.in. Donalda Trumpa obserwującego atak na obiekty nuklearne w Iranie. Prezydentowi USA, w Mar-a-Lago, w tej chwili towarzyszyli główni współpracownicy.
W towarzystwie Trumpa była m.in. Susie Wiles, szefowa personelu Białego Domu. "Daily Mail" zauważa, że internauci zarzucali jej złamanie zasad bezpieczeństwa.
Wszystko dlatego, że na jej nadgarstku zauważono urządzenie elektroniczne. Niektórzy podnosili, że mogłoby ono zostać zdalnie zhakowane i wykorzystane do szpiegowania prezydenta.
Już wiadomo, że urządzenie to inteligentna opaska fitness firmy WHOOP. Bada on m.in. tętno, sen, obciążenie organizmu i regenerację.
Dyrektor generalny firmy oświadczył, że opaska nie ma mikrofonu, GPS i łączności komórkowej. Urządzenie ponadto znajduje się na liście urządzeń elektronicznych zatwierdzonych przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa.
Biały Dom stanął w obronie Susie Wiles. W oświadczeniu przesłanym "Daily Mail" stwierdzono, że urządzenia WHOOP są "zaprojektowane z myślą o bezpieczeństwie", a Narodowa Agencja Bezpieczeństwa zatwierdziła ich noszenie podczas tajnych odpraw.