Jerzy Owsiak przyznał, że nigdy osobiście nie poznał Łukasza Litewki, jednak regularnie odpisywał na pełne pasji wiadomości Łukasza, doceniając jego bezinteresowne zaangażowanie.
Szczególnym zaskoczeniem dla założyciela WOŚP był fakt, o którym dowiedział się dopiero w obliczu tragicznych doniesień – Łukasz Litewka był posłem. Przez cały czas znajomości ani razu o tym nie wspomniał, nie używając swojego mandatu jako narzędzia do budowania własnej ważności czy prestiżu.
Do momentu, tego dnia, kiedy z mediów dowiedziałem się o tragicznym wypadku, nie miałem pojęcia, że Łukasz Litewka był posłem. Sam o tym w ogóle nie napominał. Słowo "poseł" nie było żadną dodatkową pieczątką czy czymkolwiek, co miałoby nadać ważność korespondencji - wspomina Jerzy Owsiak.
WIDEO"Do końca życia tego nie zapomnę". Znajoma Litewki nagle pokazała zdjęcie
Dla Jerzego Owsiaka postać Łukasza powinna stać się nowym standardem w życiu publicznym. Postuluje on, abyśmy jako społeczeństwo szukali w politykach przede wszystkim społeczników i wolontariuszy, którzy pomagają z potrzeby serca, a nie dla poklasku i którzy w 100 proc. dotrzymują składanych obietnic.
Może powinniśmy pytać, czy ktoś chcący nas reprezentować ma w sobie społecznika, wolontariusza, ma w sobie człowieka, który nie od święta, ale w swojej codzienności zajmuje się sprawami pomocowymi, jest wśród ludzi, dla ludzi, a pisząc swoje bilbordy, pisze prawdę. Łukasz na swoich bilbordach napisał coś, co na początku wydawało się tylko i wyłącznie sympatyczne, a okazało się, że w 100 proc. dotrzymywał obietnicy - podkreśla Owsiak.
Na koniec Owsiak wspomina o mieszkańcach Sosnowca, którzy są pogrążeni w żałobie po stracie człowieka uśmiechniętego, otwartego i pełnego energii. Według Owsiaka to właśnie tacy ludzie – potrafiący być "ze wszystkimi dla wszystkich", bez względu na barwy partyjne czy przekonania – stanowią najtrwalszy fundament silnego społeczeństwa obywatelskiego.