Pogrzeb Litewki. Poruszające słowa księdza. "Złość, gniew, ból"
Łukasz Litewka zmarł 23 kwietnia. Pogrzeb posła rozpoczął się 29 kwietnia o 13:30 w kościele pw. św. Joachima w Sosnowcu. Kapłan zainaugurował mszę poruszającym wyznaniem. "Złość, gniew, ból, bezradność. [...] Rany, których nie da się zszyć słowami" - powiedział bp Artur Ważny. W świątyni obecni byli prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk.
Tuż przed rozpoczęciem nabożeństwa odczytano postanowienie Karola Nawrockiego o odznaczeniu Łukasza Litewki Krzyżem Oficerskim Odrodzenia Polski. Order odebrał ojciec zmarłego parlamentarzysty.
Oprócz prezydenta w świątyni obecni byli premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, politycy Nowej Lewicy, najbliższa rodzina oraz przyjaciele Łukasza Litewki. Ksiądz zwrócił się do wszystkich w poruszających słowach.
Przyszliśmy tutaj, by naszą złość, gniew, ból, bezradność przynieść do tego, który jako jedyny potrafi leczyć rany, których nie da się zszyć słowami. Pozwólmy, by ta modlitwa była nie tylko pożegnaniem, ale czułym przytuleniem Boga do wszystkiego, co w nas teraz płacze i nie rozumie. Niech Boże miłosierdzie stanie się dla Łukasza domem — ogłosił.
Podczas mszy pod ołtarzem była ustawiona trumna z ciałem Łukasza Litewki, którą okryto biało-czerwoną flagą. Obok stało czarno-białe zdjęcie 36-letniego polityka. Bp Artur Ważny podczas kazania zwrócił uwagę na to, jakim był człowiekiem.
Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał nam wszystkim, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, by czynić świat jaśniejszym. [...] Bóg jest pierwszym, który płacze razem z nami nad tą stratą — mówił.
Ksiądz dodał, że Łukasz Litewka mimo popularności "nie obrósł w pióra" i "nie stracił z oczu pojedynczego człowieka w tłumie". Jego zdaniem był osobą, która małymi krokami uczyła innych "liturgii codziennej życzliwości". Nie potrzebował do tego kamer i rozgłosu.
Drodzy Rodzice, bliscy Zmarłego — to w cieniu Waszej miłości i miłości dziadków, Łukasz uczył się tej uważności i wrażliwości, które stały się ratunkiem dla tylu istnień. Dlatego dziś Niebo otwiera się szeroko, by przytulić Waszą bezgraniczną tęsknotę. [...] Zmarły zostawił nam testament życia, którego stylem jest służba, a nie wykluczanie i intryga. Pokazał, że jedność — tak bardzo nam potrzebną, szanującą jednak różnorodność — można budować przez wspólny mianownik szacunku i współczucia — dodał.
Duchowny zakończył kazanie stwierdzeniem, że "śmierć to tylko zmiana adresu". Zwrócił się do żałobników z nadzieją, że pozwolą Łukaszowi odejść do Boga mimo tego, że za nim tęsknią.
Zostawiasz nas z pustką, która przejmująco boli, ale i z zadaniem, by nie pozwolić zgasnąć temu płomieniowi dobra, który w nas wznieciłeś. [...] Śmierć to tylko zmiana adresu. A jeśli Łukasz czeka jeszcze w przedpokoju wieczności, otwórzmy mu drzwi naszą wdzięcznością i modlitwą, która rodzi się dziś z naszych najszczerszych łez i tęsknoty — zakończył homilię bp Ważny.
Pogrzeb Łukasza Litewki. Rodzina wystosowała prośbę
Rodzina Łukasza Litewki wystosowała prośbę do mediów, aby nie były obecne podczas drugiej części ceremonii. Odbędzie się na cmentarzu parafialnym przy ul. Zuzanny w Sosnowcu. Tam zostanie złożona trumna z ciałem posła.
Pod świątynią ustawiono telebim, na którym transmitowano uroczystość. Wokół ustawiły się tłumy wiernych, którzy nie zdołali wejść do środka. Część wieńców złożono pod budynkiem.