Akcja rozpoczęła się 1 września około godz. 21 i trwała do godz. 2 w nocy. Następnego dnia rano pomoc wznowiono. W odciętym zbiorniku znajdowała się duża liczba ryb, a niski poziom wody oznaczał ograniczony dostęp do tlenu.
Na miejscu pojawiły się liczne kormorany, nurogęsi i czaple, dla których uwięzione ryby stanowiły łatwe pożywienie. Płoszono je, by ograniczyć straty. Wędkarze przekazali, że większość odławianych osobników stanowiły szczupaki. Były wśród nich ryby mierzące 30–40 cm, ale także okazy mające 90 cm i więcej. Odławiano również liny, leszcze i karasie.
Największym problemem okazał się transport. Od odciętego zbiornika do głównego akwenu Jeziora Żywieckiego było około 500 m, które trzeba było pokonywać przez głęboki muł. Uczestnicy wpadali w błoto po pas, a miejscami niemal po barki. Rano zaczęto układać deski, tworząc prowizoryczną drogę transportową.
Jeden kurs. Drugi. Trzeci. I człowiek po jednym takim przejściu był tak wyczerpany fizycznie, że nie miał już siły na kolejny. Musieliśmy się zmieniać - czytamy na profilu Społecznej Straży Rybackiej Powiatu Żywieckiego na Facebooku.
W działania włączyli się strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu. Na miejsce przyjechali ze sprzętem, rozstawili pompę pływakową i odpompowali wodę z oczka, w którym znajdowały się ryby. Pomagali również przy ich odławianiu i transporcie.
Weszli w ten muł razem z nami i zaczęli działać. Bez narzekania. [... ] Panowie — ogromny szacunek i ogromne podziękowania. To są właśnie ludzie, to jest właśnie służba, na którą można liczyć. Odpowiedni sprzęt, odpowiednie przeszkolenie i przede wszystkim gotowość do działania. [...] Bez Was ta akcja wyglądałaby zupełnie inaczej. W tych warunkach sami po prostu nie dalibyśmy rady zrobić tego tak szybko i skutecznie - napisano.
Wspólna akcja wędkarzy i strażaków. "Każda minuta miała znaczenie"
W akcji uczestniczyli także wędkarze z Kół PZW Żywiecczyzny, członkowie Społecznej Straży Rybackiej oraz osoby, które odpowiedziały na apel i przyjechały na miejsce. Pomogli w organizacji działań i dostarczyli podbieraki oraz wiaderka. Ostatecznie do głównego akwenu Jeziora Żywieckiego przeniesiono około 400–500 kilogramów ryb.
Ograniczona ilość tlenu, odcięcie od głównego zbiornika i trudne warunki sprawiały, że każda minuta miała ogromne znaczenie. Akcja zakończyła się jednak powodzeniem, a jej organizatorzy podkreślili, że było to wspólne działanie wielu osób. Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami. To była wspólna akcja ludzi, którym naprawdę zależy - podsumowano.