Ceuta zmagała się pod koniec ubiegłego tygodnia z potężnym kryzysem migracyjnym. W ciągu jednej doby do miasta wtargnęło około 60 tys. migrantów. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, większość z nich wróciła już w niedzielę do Maroka, ale niektórzy pozostali na wzgórzach otaczających miasto. Szacuje się, że wydarzenia te kosztowały życie ponad 70 osób, które chciały dotrzeć na terytorium Hiszpanii.
Miejscowe służby nie były w stanie poradzić sobie z "inwazją" migrantów. Rząd Hiszpanii wysłał na pomoc wojsko. Co prawda obecnie sytuacja jest stabilna, jednak kryzys pokazał, jak wiele jest do narobienia jeśli chodzi o tak nagłe zdarzenia.
Doniesienia z Ceuty. Tak karmili funkcjonariuszy
Lokalna gazeta "El Faro de Ceuta" dolała oliwy do ognia, pokazując zdjęcia posiłków, jakie przekazywano funkcjonariuszom i żołnierzom odpowiedzialnym za obronę granic. "Kilka plastrów mortadeli i bułka" - tyle, według gazety, miał dostać do jedzenia policjant z Sewilli po zakończeniu 24-godzinnej służby. Na zdjęciu widać jeszcze jogurt, puszkę z nieznaną zawartością i dwie butelki wody.
"Podczas gdy setki żołnierzy Sił Zbrojnych oraz funkcjonariuszy hiszpańskich służb bezpieczeństwa pozostawały rozmieszczone w celu wzmocnienia kontroli granicy i zapewnienia bezpieczeństwa, posiłki otrzymywane przez nich po zakończeniu służby lub w czasie odpoczynku pozostawiały wiele do życzenia" - donosi dziennik.
Jak podaje "El Faro de Ceuta", publikacja szybko rozprzestrzeniła się wśród internautów zarówno w afrykańskiej eksklawie, jak i na Półwyspie Iberyjskim. "Wielu obywateli wyraziło oburzenie, uznając, że takie wyżywienie jest niewystarczające dla osób, które od wielu dni wykonują długie godziny pracy w sytuacji ogromnego obciążenia" - przekazano.
Skargi dotyczyły także warunków, w jakich wysłane do Ceuty siły przebywały na miejscu. Funkcjonariuszy wysłano do starych koszar, gdzie warunki były dalekie od ideału. Jeden z policjantów wskazał, że było dostępne tylko "jedno prześcieradło na łóżko oraz trzy ręczniki na sześć osób".