Ceuta, hiszpańska eksklawa w Afryce, stała się w ostatnich dniach centrum największego w ostatnich latach kryzysu migracyjnego na granicy Unii Europejskiej z Afryką. W ciągu dwóch dni około 60 tysięcy osób próbowało przedostać się na to niewielkie terytorium należące do Hiszpanii, płynąc wpław przez morze.
Jak podaje brytyjski dziennik "The Sun", podczas tych wydarzeń doszło do przykrego zdarzenia. Marokańskie oddziały prewencji próbowały zatrzymać migrantów. Jeden z nastolatków, mimo interwencji policji, ruszył w stronę morza. Funkcjonariusze mieli rzucać w niego kamieniami. Młodzieniec wskoczył do wody i ruszył w kierunku Ceuty.
Kryzys na Ceucie. Rośnie liczba ofiar
Według hiszpańskich władz w wyniku fali migracyjnej zginęło 67 osób. Tysiące migrantów dotarły do Ceuty w ciągu kilku dni, jednak wielu z nich szybko przekonało się, że na miejscu brakuje jedzenia, noclegów i podstawowej pomocy.
Po początkowym napływie zdecydowana większość migrantów zaczęła wracać w stronę Maroka. Policja eskortowała ich przez zniszczone ulice, gdzie płonęły pojazdy, a wśród opuszczających teren Ceuty wielu nie miało nawet butów, bowiem zostawili je przed wejściem do wody.
Mimo ostrzeżeń kolejne grupy próbowały ponownie przekroczyć granicę. Wielu młodych ludzi, często wyglądających na nastolatków, przedzierało się wzdłuż skalistego wybrzeża, próbując ominąć służby.
Premier Hiszpanii reaguje
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez oskarżył przemytników ludzi o organizację masowego napływu migrantów. Według niego była to największa jednodniowa fala przyjazdów na terytorium UE. Jednocześnie skrytykował państwa Wspólnoty za ich postawę w obliczu ostatnich wydarzeń.
Ceuta, zamieszkana przez około 84 tys. osób, została szybko przeciążona. Hiszpania skierowała na miejsce wojsko, a Maroko zwiększyło liczbę funkcjonariuszy przy granicy. Na ten moment jeszcze nie wiadomo, jakie są dokładne