Był medykiem na wojnie. Tak traktowano rannych w armii Putina
Rosjanin z Tatarstanu uciekł z armii i dobrowolnie poddał się ukraińskim siłom zbrojnym. Mężczyzna uciekł już wcześniej, ale został złapany i skazany, gdzie zmuszono go do ponownego podpisania kontraktu. Uczył się na weterynarza, na froncie był medykiem. Opowiedział, jak traktowano rannych.
Informacje o tej historii przekazała ukraińska Grupa Wojsk "Wschód". Rosjanin, przedstawiony jako Alfis z Tatarstanu, poddał się żołnierzom w Ukrainie. Przed wybuchem wojny był pracownikiem zakładu pogrzebowego.
Mężczyzna miał zostać zmobilizowany 28 października 2022 r. Twierdził, że w grudniu trafił "za granicę", a jeszcze tego samego wieczoru zdecydował się na ucieczkę i wrócił do Rosji. Wszczęto wobec niego postępowanie karne za samowolne opuszczenie jednostki. Przez pół roku czekał na wyrok.
28 marca 2024 r. sąd wymierzył mu karę pozbawienia wolności 7 lat i 6 miesięcy. Wtedy podpisał kontrakt z rosyjskim Ministerstwem Obrony. Pojawiała się presja, by zamiast siebie wskazać kogoś innego, kto za niego będzie walczył na froncie.
Właśnie dlatego podpisałem kolejny kontrakt, bo w obozie praktycznie nie dawali wolności. Codziennie wywierali presję, żeby podpisywać kontrakt. Ciągle wchodzili, robili rewizje. Zdarzało się też, że bili - opowiadał ukraińskiej stronie Rosjanin.
Mężczyzna twierdził, że gdy ponownie trafił do Ukrainy, przeszedł jedynie trzy dni szkolenia. - Na szkoleniu z medycyny pokazali mi, jak bandażować i jak to wszystko robić. Potem wyznaczyli mnie jako medyka na punkcie ewakuacyjnym. Uczyłem się na weterynarza, ale nie skończyłem szkoły - relacjonował.
Przyprowadzali mi ludzi, opatrywałem ich i odsyłałem z powrotem na front. Chyba że rana była ciężka, na przykład po postrzale, wtedy taka osoba nie zostawała na froncie. Jeśli rana powstała od odłamków, to robiłem zastrzyki i odsyłałem ich z powrotem - mówił Rosjanin.
18 czerwca 2025 r. został ranny po uderzeniu odłamka. Wskazywał na zmiażdżone kości, ale wykonano u niego tylko przeszczep skóry. Dostał 30 dni urlopu. Potem przyjechała po niego żandarmeria i znów trafił na front. Otrzymał podstawowe wyposażenie, w tym rację żywnościową i broń z ograniczoną liczbą magazynków.
Ostatecznie zdecydował się na ucieczkę z rosyjskich pozycji i dobrowolnie poddał się ukraińskim żołnierzom.