Była 10:14. Ujęcie z Krupówek. Jedno rzuciło się w oczy
Tuż po Wielkanocy zajrzeliśmy do Zakopanego. 7 kwietnia (wtorek) tuż po godz. 10:00 było tam dość pusto, a uwagę najmocniej przykuł wciąż zalegający śnieg. Choć w kalendarzu już wiosna, na Krupówkach nadal czuć poprzednią porę roku.
Wtorek, 7 kwietnia, na Krupówkach w Zakopanem upływa w dość spokojnej atmosferze. Choć na popularnym deptaku można spotkać turystów, nie ma mowy o tłumach. Ruch jest umiarkowany - spacerują rodziny, pojedyncze grupy znajomych i turyści.
To, co szczególnie rzuca się w oczy, to wciąż zalegający śnieg. Mimo że mamy już kalendarzową wiosnę, przy ulicy widać liczne pryzmy śniegu, które nie zdążyły jeszcze całkowicie się roztopić. W wielu miejscach są one zabrudzone i przypominają raczej końcówkę zimy niż początek cieplejszej pory roku.
Pogoda jest wprawdzie słoneczna, a nad Zakopanem dominuje bezchmurne niebo, jednak temperatura pozostawia wiele do życzenia. Termometry wskazują około 0 stopni Celsjusza, co sprawia, że odczuwalnie wciąż jest chłodno. Turyści nie rezygnują z zimowych kurtek, czapek i rękawiczek, a klimat bardziej przypomina marzec niż kwiecień.
Tam zima ustępuje później
Taki kontrast między kalendarzem a rzeczywistością jest szczególnie widoczny właśnie w górach, gdzie zima często ustępuje miejsca wiośnie znacznie później niż w innych częściach kraju. Krupówki, mimo słonecznej aury, nadal mają więc lekko zimowy charakter.
Krupówki to najbardziej znana ulica Zakopanego - reprezentacyjny deptak pełen sklepów, restauracji i atrakcji turystycznych. To właśnie tutaj koncentruje się życie miasta. Największe tłumy pojawiają się w okresach świątecznych, podczas ferii zimowych oraz w wakacje, kiedy Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie turystów.