Choć dla wielu urlop kojarzy się z długim wylegiwaniem się w łóżku, na polskim wybrzeżu obowiązują zupełnie inne zasady. Wyścig o najlepsze miejsce przy brzegu morza rozpoczyna się jeszcze przed śniadaniem.
W sieci pojawiło się nagranie udostępnione przez pana Wojciecha, który uwiecznił poranny ruch na plaży we Władysławowie. Zegar wskazywał dokładnie 7:31 rano, a na piasku trwały już intensywne prace budowlane z wykorzystaniem kijów, młotków i kolorowych materiałów.
7:31 rano, Władysławowo. Polacy nie śpią... rezerwują plażę. Kto późno wstaje, ten parawan za trzecim rzędem dostaje – napisał autor wpisu pod filmem, na którym widać urlopowiczów rozstawiających swoje "twierdze" w pierwszym rzędzie od wody.
WIDEOTłumy w raju. Jedna z najpiękniejszych plaż wyspy pęka w szwach
Zjawisko tzw. parawaningu od lat jest nieodłącznym elementem krajobrazu polskich kurortów. Od Świnoujścia po Krynicę Morską, kolorowe płócienne ścianki tworzą na piasku prawdziwe labirynty i małe "prywatne działki".
Skąd wzięła się ta tradycja?
- Ochrona przed wiatrem: Bałtyk słynie z kapryśnej pogody i chłodnych podmuchów wiatru. Parawan faktycznie tworzy osłoniętą mikrostrefę, w której łatwiej się opalać.
- Prywatność i własny kąt: W ścisłym sezonie na popularnych plażach panuje ścisk. Parawan daje poczucie intymności i wyznacza bezpieczną przestrzeń dla rodziny czy grupy znajomych.
- Zasada "kto pierwszy, ten lepszy": Strach przed brakiem miejsca sprawia, że plażowicze wychodzą rozstawiać parawany już o świcie – często wracając potem do pensjonatów na śniadanie, zostawiając puste, ogrodzone kwadraty na kilka godzin.
Choć parawany mają swoich wiernych zwolenników, budzą też spore kontrowersje. Krytycy zwracają uwagę na utrudnienia w poruszaniu się po plaży, utrudniony dostęp do morza dla osób idących z głębi plaży, a przede wszystkim na kwestie bezpieczeństwa – gęsta sieć parawanów bywa przeszkodą dla ratowników WOPR czy służb ratunkowych.
Niektóre miejscowości nadmorskie próbowały w przeszłości wprowadzać strefy wolne od parawanów lub apelować do turystów o rozsądek, jednak nawyk rezerwacji linii brzegowej okazuje się niezwykle silny.
Jedno jest pewne: dopóki świeci słońce nad Bałtykiem, poranne spacery z parawanem pod pachą pozostaną stałym punktem wakacyjnego rozkładu jazdy.