Były policjant odizolował pana Roberta od świata. "Bił mnie, bo się go nie słuchałem"
Trwa analiza sytuacji pana Roberta, przetrzymywanego w ośrodku wbrew woli. Jego dramatyczna sytuacja stała się obiektem zainteresowania opinii publicznej po emisji reportażu w programie "Uwaga!" TVN.
Najważniejsze informacje
- Pan Robert jest przetrzymywany w ośrodku, odizolowany od świata zewnętrznego.
- Były funkcjonariusz policji ma pełną kontrolę nad jego życiem.
- Byłe pracownice ośrodka ujawniły niepokojące praktyki.
Historia pana Roberta wzbudziła duże poruszenie, gdy jego przyjaciel, Leszek Żłobiński, zwrócił się z prośbą o pomoc w odnalezieniu go. Pan Robert, niepełnosprawny mieszkaniec Śląska, zniknął we wrześniu ubiegłego roku i okazało się, że trafił do prywatnego ośrodka. Jak wynika z reportażu "Uwagi!", za jego zaginięciem stoi były policjant, kuzyn Roberta.
Główny fakt: izolacja i kontrole
Pan Robert nie jest ubezwłasnowolniony, jednak jego życie wydaje się być całkowicie kontrolowane przez kuzyna. Jak dowiedzieli się reporterzy TVN, kuzyn zabrał mu dokumenty, dostęp do pieniędzy i ograniczył jego kontakty z otoczeniem. Nie mógł nawet wyjść na spacer, co zbulwersowało byłe pracownice ośrodka.
Emocje w Sejmie. Doda i Rozenek-Majdan punktowały polityków
- Bałem się tobie powiedzieć, że mnie był. Bił mnie, bo się go nie słuchałem, bo byłem u kolegi w Świętochłowicach. Nie mam nic do powiedzenia. (…) Bałem się go. Nie mogłem z nikim rozmawiać, z nikim się kolegować, muszę być sam - mówił pan Robert w rozmowie, którą nagrała jedna z byłych pracownic ośrodka.
Z relacji wynika, że przed pojawieniem się kuzyna, pan Robert prowadził aktywny tryb życia. Chodził na mecze, spotykał się ze znajomymi. Teraz jest odcięty od wszystkiego, co znane i bliskie. Jak relacjonują pracownice, czuje się zmanipulowany i osamotniony.
Kuzyn Roberta zapewnia, że działa w jego interesie, jednak nie zgadza się na swobodną rozmowę z niepełnosprawnym. Podczas wizyty w ośrodku reporterów "Uwagi!" zostali oni stanowczo wyproszeni, a próby wyjaśnienia sytuacji z prokuraturą spełzły na niczym. Pracownicy i obserwatorzy obawiają się dalszych działań ze strony kuzyna, który ma władzę nad życiem Roberta.
Pomimo zgłoszenia sprawy do prokuratury, odpowiedzi na wiele pytań wciąż brak. Dochodzenie trwa, a sytuacja pana Roberta jest monitorowana przez media i opinię publiczną.