Cios dla Putina. Ujawnili problemy Rosji
Władze Rosji przyznają, że budżety regionów coraz gorzej domykają się na papierze, a długi biją rekordy. Według analizy UNIAN problem może uderzyć także w system wypłat i zachęt dla nowych kontraktów wojskowych.
Najważniejsze informacje
- Rosyjski minister finansów Anton Siluanow zapowiedział wzrost deficytu budżetów regionów do 1,9 bln rubli w 2026 r.
- Zadłużenie regionów Rosji ma sięgać 3,5 bln rubli (około 160–170 mln zł), a koszty obsługi długu to 19 proc. lokalnych wpływów podatkowych.
- Eksperci cytowani przez UNIAN wskazują, że napięcie między centrum a regionami może się pogłębiać, a pieniędzy ma brakować m.in. na jednorazowe dopłaty przy kontraktach.
Pierwsze sygnały z rosyjskich finansów publicznych płyną nie z Kremla, ale z regionów: samorządy mają coraz większe deficyty i rosnące koszty obsługi długu. UNIAN opisuje to jako efekt narastającego napięcia między władzami centralnymi a lokalnymi, które w poprzednich latach brały na siebie część wydatków związanych z wojną i systemem zachęt dla nowych kontraktów.
W centrum tej historii jest wypowiedź ministra finansów Rosji Antona Siluanowa. Szef resortu mówił, że deficyt "budżetów podmiotów Federacji Rosyjskiej" ma wzrosnąć z 1,54 bln rubli rok wcześniej do 1,9 bln rubli w 2026 r. (około 91,8 miliona złotych). Jednocześnie miał podkreślać, że prezentowane dane są zaniżone skalą problemu.
Oficjalna statystyka lokalnych budżetów jest mało optymistyczna - przekazał Siluanow.
Słynny Polak zarobił miliony. A emerytura? Lepiej usiądźcie
Według danych przytoczonych w tekście, w 2025 r. deficyty lokalnych budżetów miały wzrosnąć pięciokrotnie w porównaniu z 2024 r., a w 2026 r. zwiększyć się o kolejne 27 proc..
UNIAN podaje też, że w ubiegłym roku 73 z 89 regionów Federacji Rosyjskiej miały budżet na minusie (w 2024 r. było ich 49). Do tego dochodzi dług regionów na poziomie 3,5 bln rubli oraz zobowiązania wobec banków komercyjnych rzędu 1,3 bln rubli.
Ekonomista Jarosław Romanczuk, cytowany przez UNIAN, wiąże publiczne ostrzeżenia z walką o odpowiedzialność i pieniądze w rosyjskiej administracji. W jego ocenie Ministerstwo Finansów wysyła regionom sygnał wprost. - Dla was nie ma pieniędzy - mówi Romanczuk, interpretując kierunek komunikatów.
Wątek wydatków wojennych pojawia się również w relacji ze spotkania z udziałem rosyjskich urzędników. Przewodniczący komitetu budżetowego Rady Federacji Anatolij Artamonow miał wskazywać, że 68 proc. zaoszczędzonych środków "musi" trafiać na cele związane z wojną.
Problemy dotykają także tzw. regionów-dawców, w tym Moskwy, gdzie zapowiadano ograniczenie wydatków inwestycyjnych o 10 proc. oraz redukcję urzędników o 15 proc..
Wpływ kryzysu budżetów na wypłaty dla kontraktów
Iłła Nieschodowski z sieci ANTS ocenia, że sytuacja w budżetach regionalnych może przekładać się na poziom wsparcia finansowego dla osób podpisujących kontrakty. Jak wskazuje, to regiony miały wypłacać jednorazowe dopłaty przy zawieraniu umów, a później ponosić ciężar części świadczeń społecznych po powrocie z frontu.
W tekście pada też liczba dotycząca budżetu federalnego: deficyt w I kwartale roku miał sięgnąć 4,5 bln rubli, wobec 5,6 bln rubli za cały poprzedni rok.
Rzucane publicznie ostrzeżenia i zapowiedzi cięć to sygnał, że rosyjski system finansowania regionów wchodzi w trudniejszą fazę, a władze zaczynają szukać sposobu na ograniczanie wydatków bez przyznawania się do skali problemu.