Najważniejsze informacje
- W Niemczech szkolna nauka o II wojnie skupia się głównie na Holocauście, planie Barbarossa i froncie zachodnim.
- Wspólny polsko-niemiecki podręcznik historii istnieje, ale nauczyciele sięgają po niego rzadko.
- Agnieszka Pufelska ocenia, że bez szerszej narracji pamięć o wojnie będzie słabnąć w Polsce i w Niemczech.
W rozmowie z PAP historyczka zwróciła uwagę, że niemiecka opowieść o przeszłości ma dziś inny punkt ciężkości niż w Polsce. Jej zdaniem wpływa na to także demografia: ok. 30 proc. mieszkańców Niemiec ma rodzinne korzenie poza tym krajem, więc szkolna narracja ma włączać także potomków migrantów, a nie skupiać się wyłącznie na relacjach polsko-niemieckich.
Dr Pufelska podkreśliła, że historia pozostaje w niemieckich szkołach obecna, ale zwykle omawia się przede wszystkim najważniejsze wydarzenia związane z II wojną światową.
WIDEOWieluń w ogniu. Tak zaczęła się II wojna światowa
Program koncentruje się głównie na Holocauście i ogólnie na planie Barbarossa czy wojnie w Europie Zachodniej. Powstał owszem wspólny polsko-niemiecki podręcznik historii, ale nie jest obowiązkowy. To nauczyciele decydują, czy po niego sięgnąć czy też nie. Ponieważ sięgają po niego tylko nieliczni, nie jest on wykorzystywany powszechnie - powiedziała.
Jak młodzi Niemcy patrzą na historię?
Zdaniem badaczki młodsze pokolenie w Niemczech nie szuka już przede wszystkim narodowej perspektywy. Studenci, z którymi rozmawia, wolą patrzeć na przeszłość szerzej i globalnie.
Chłoną nowe pojęcia, szukają nowego spojrzenia na przeszłość. Szanse na przekonanie ich do tej wąskiej, narodowej perspektywy historycznej, która dominuje w Polsce, są nikłe. Z kolei starsze pokolenie, bardziej zakorzenione w przeszłości, jest już zmęczone żądaniami reparacji wojennych, irytuje ich propagowanie przez polską prawicę negatywnego obrazu Niemców - powiedziała ekspertka.
Historyczka oceniła też, że polska pamięć o II wojnie pozostaje zbyt zamknięta na inne doświadczenia. Zwróciła uwagę na słabą obecność Zagłady w polskiej narracji o wojnie, choć ofiarami byli także obywatele II Rzeczypospolitej.
Nie ma przyszłości bez przeszłości. Spróbujmy połączyć przyszłość z przeszłością w teraźniejszości i szukać nowych dróg porozumienia. Przestańmy myśleć tylko kategoriami narodowymi - mówiła w rozmowie z PAP dr Agnieszka Pufelska.
Pamięć o II wojnie w Polsce i w Niemczech
Według rozmówczyni PAP w Niemczech od lat rośnie też tendencja do patrzenia na własną historię przez pryzmat różnych grup ofiar. W debacie pojawiają się wypędzenia, przesiedlenia, niemieccy więźniowie polityczni czy osoby prześladowane z powodu orientacji seksualnej. To sprawia, że prosty podział na kata i ofiarę staje się tam coraz mniej jednoznaczny.
Niemcy chcą postrzegać siebie także jako ofiary II wojny światowej. Stąd ta dyskusja o wypędzeniach czy też przesiedleniach. Sporo mówi się o niemieckich więźniach politycznych, o ludziach zamykanych w obozach z powodu orientacji seksualnej. Słowem mit ofiar i kata w Niemczech jest bardziej zróżnicowany - podkreśliła.
Dr Pufelska przypomniała, że w Berlinie otwarto tymczasowe Miejsce Pamięci dla Polski 1939-1945, a w planach pozostaje także Dom Polsko-Niemiecki. Jej zdaniem to ważne sygnały, ale nie wystarczą, jeśli niemieckie muzea i instytucje nie włączą polskiego spojrzenia do własnej opowieści o okupacji. Dodała też, że młodzi Polacy również wiedzą dziś coraz mniej o II wojnie światowej.