Relacja z kontrowersyjnej interwencji pojawiła się na profilu "Ruch Obywatelski - W Imieniu Sopocian". Według przedstawicieli lokalnego stowarzyszenia, policjanci we wtorek (29 sierpnia) podjęli interwencję w sprawie agresywnego psa w Sopocie. Czworonóg miał zaatakować swoją właścicielkę.
Interwencję podczas której funkcjonariusze szarpali się z psem miał nagrać jeden ze świadków. Z jego relacji obecnego na miejscu mężczyzny wynika, że w pewnym momencie to nagrywający stał się obiektem zainteresowania policjantów.
Według relacji bezpośredniego świadka na miejscu pojawiły się kolejno trzy patrole, łącznie około sześciu funkcjonariuszy. Interwencja, której pierwotnym celem miało być opanowanie zagrożenia powodowanego przez zwierzę, przybrała jednak zupełnie inny obrót. Jeden z obecnych na miejscu mężczyzn rejestrował przebieg czynności telefonem. Policjanci uznali, że utrudnia ich działania, po czym kilku funkcjonariuszy jednocześnie przystąpiło do jego obezwładnienia - opisują przedstawiciele ruchu "W Imieniu Sopocian".
Z relacji świadka wynika, że nagrywający interwencję mężczyzna uderzył dwukrotnie głową o twarde podłoże. Następnie policjanci przytrzymywali go na ziemii, po czym doprowadzili go do radiowozu. Funkcjonariusze mieli też grozić użyciem gazu i innych środków przymusu.
Na nagraniu widać funkcjonariusza, który wielokrotnie ustawia się bezpośrednio przed telefonem i zasłania obiektyw. Wyjaśnienia wymaga, czy zachowanie to służyło wykonaniu konkretnej czynności służbowej, czy też zmierzało do ograniczenia możliwości utrwalenia sposobu stosowania siły - pytają przedstawiciele stowarzyszenia "Ruch Obywatelski - W Imieniu Sopocian".
Społecznicy wskazują, że na działania funkcjonariuszy Policji złożono skargę i zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Sopocie.
Policja przedstawia inny obraz wydarzenia. Mężczyzna usłyszał zarzuty
Policjanci z Trójmiasta przedstawiają zupełnie inny przebieg zdarzeń. Mł. asp. Radosław Jaśkiewicz w rozmowie z serwisem trójmiasto.pl potwierdza, że policjanci interweniowali ws. agresywnego psa. Dodał, że zwierzę było pobudzone, a do jego obezwładnienia konieczne były dodatkowe patrole.
Właścicielka psa trafiła do szpitala, a samo zwierzę do schroniska. Co z mężczyzną, wobec którego dokonano zatrzymania?
Ten człowiek był agresywny i wulgarny, ubliżał funkcjonariuszom i utrudniał interwencję. Został zatrzymany i usłyszał zarzuty dotyczące znieważenia funkcjonariuszy publicznych. Przebadano go i okazało się, że był pijany - przekazał w rozmowie z Trójmiasto.pl mł. asp. Jaśkiewicz.