"Do śmietnika też zaglądam". Seniorzy zarabiają na systemie kaucyjnym
Część emerytów robi "biznes" na systemie kaucyjnym. Seniorzy przyjmują butelki plastikowe od sąsiadów, a nawet przeczesują śmietniki w poszukiwaniu plastiku. Niektórzy w niecały miesiąc potrafią dorobić nawet 500 zł.
Historię emerytów, którzy dorabiają na systemie kaucyjnym opisała "Gazeta Wyborcza". Seniorzy informują sąsiadów, że przygarną plastikowe butelki. Część przeszukuje też śmietniki.
Wywiesiłem kartkę u siebie w bloku, że chętnie przyjmę butelki, jeśli ktoś ma nadmiar. I sąsiedzi przynoszą. Do śmietnika też zaglądam. Mam szczęście, bo w okolicy jest kilka restauracji, więc każdego wieczora przynoszą po kilka worków butelek. Kiedyś nawet zapytałem, czemu sami tego nie sprzedadzą. Usłyszałem, że nie ma kto się tym zająć - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z emerytów z Gdańska.
Mężczyzna tłumaczy, że na systemie kaucyjnym można dorobić do emerytury. Wskazuje, że od początku marca zarobił na oddawaniu plastikowych butelek i puszek ok. 500 zł.
Dla kogoś może się wydawać, że to niedużo, ale dla mnie to sporo. Będzie na kwiaty na balkon dla żony i jeszcze coś wnuczce dorzucę - mówi "Gazecie Wyborczej" emeryt.
Rozmówcy "Gazety Wyborczej" dodają, że przy automatach do przyjmowania butelek i puszek regularnie tworzą się kolejki. Niekiedy na zwrot opakowań trzeba czekać nawet kilkadziesiąt minut. - Większość osób ma przy sobie worki z puszkami i butelkami - wyjaśnia emerytka z Gdańska.
Kobieta jednorazowo zawiozła do butelkomatu 103 butelki, za co otrzymała 51,50 zł. Kobieta wyjaśnia, że część opakowań wyciąga ze śmietnika, ale musi rozpocząć pracę o 6:30.
W ciągu dnia to już nie ma czego szukać. I to wcale nie jest tak jak niektórzy myślą, że butelki i puszki zabierają bezdomni. Nie zliczę, ile razy zdarzyło mi się spotkać przy śmietnikach innych seniorów. Jak ktoś całe życie przepracował na państwowym, to naprawdę każdą złotówkę ogląda dwa razy - wyjaśnia seniorka.
Emeryci wskazują, że muszą dorabiać do emerytury, bo ta nie starcza na rachunki. Wykorzystują fakt, że mogą podróżować komunikacją miejską za darmo, co ułatwia im zabranie butelek do butelkomatów.
"Gazeta Wyborcza" przypomina, że przeczesywanie śmietników bez zgody ich właścicieli może być uznane za bezprawny zabór mienia. Butelki i puszki mogą być własnością wspólnoty mieszkaniowej, gminy lub sklepu, do którego należy dany śmietnik.