Dramat uchodźców na granicy. "Tkwią tam od tygodnia"

Na granicy polsko-białoruskiej nadal trwa dramat uchodźców. Aktywistka Katarzyna Mazurkiewicz-Bylok w rozmowie z Faktem uważa, że chodzi o 200 osób, które jeśli nie dostaną się do Polski, to mogą zginąć z głodu lub zostać pobitym przez służby Aleksandra Łukaszenki.

Aktywiści na granicy pomagają uchodźcom.Aktywiści na granicy pomagają uchodźcom.
Źródło zdjęć: © Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne

Straż Graniczna na bieżąco informuje o nielegalnych próbach przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Tylko na przestrzeni ostatniego tygodnia funkcjonariusze łącznie poinformowali o około 500 próbach.

W tym momencie w tej tzw. martwej strefie pomiędzy polskim płotem a systemem, który jest pozostałością po radzieckich zasiekach, jest przez Białorusinów skumulowane około 200 osób. Są tam także kobiety, osoby nieletnie czy starsze. Nie mają dostępu do wody pitnej i żywności. Jest tam sporo osób w złym stanie. Tkwią tam od tygodnia, dwóch a niektórzy dłużej — mówi "Faktowi" Katarzyna Mazurkiewicz-Bylok, działaczka stowarzyszenia Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne.

Aktywistka zwraca uwagę na to, że tym osobom nie można udzielić żadnej pomocy humanitarnej, zostawić leków i żywności. - Mają tylko opcję kierunku do Polski. Ich możliwości to albo zginąć z głodu, albo zostać pobitym przez białoruskie służby. To sytuacja bardzo trudna - twierdzi Mazurkiewicz-Bylok.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Tłit - Miłosz Motyka

Kolejna śmierć na granicy z Białorusią

Aktywistka zdradziła dziennikowi, że przed kilkoma dniami w okolicach Hajnówki (woj. podlaskie) znaleziono kolejne ciało 32-letniego Pakistańczyka. To rodzina ma zdecydować, gdzie będzie pochowany.

Polityka "zero śmierci na granicy", o której mówił minister Maciej Duszczyk, nie ma miejsca. Nadal mamy zaginione osoby, nadal ludzie umierają. Po zmianie rządu niewiele się realnie zmieniło. Donald Tusk mówił o tym, że przymusowe wypychanie migrantów za granicę jest nielegalne, że powinno wszystko odbywać się tam na granicy humanitarnie. Natomiast wszystko wygląda tak, jak wyglądało. To wszystko jest bardzo dalekie od humanitarnego działania. Sposób działania polskich służb się nie zmienił — zaznacza Katarzyna Mazurkiewicz-Bylok.

Katarzyna Mazurkiewicz-Bylo zdradziła również, że aktywiści szukając osób zaginionych, natrafiają na ślady po uszkodzonych telefonów, znajdują resztki rzeczy należących do cudzoziemców. Osoby niosące pomoc czują się jednak rozczarowane postawą nowego rządu.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
"Gangu Olsena nie pozdrawiamy". Nagrało się, jak wychodzili z lokalu
"Gangu Olsena nie pozdrawiamy". Nagrało się, jak wychodzili z lokalu
Nagle wspomniał o Putinie. Patriarcha Cyryl aż przerwał mszę
Nagle wspomniał o Putinie. Patriarcha Cyryl aż przerwał mszę
Była 11:14. Taki widok w Mielnie. Komentarz zbędny
Była 11:14. Taki widok w Mielnie. Komentarz zbędny
Orban mobilizuje wyborców. "Zabiorą nasze pieniądze"
Orban mobilizuje wyborców. "Zabiorą nasze pieniądze"
Wybory na Węgrzech. Człowiek Orbana oskarża. "Wściekli ludzie"
Wybory na Węgrzech. Człowiek Orbana oskarża. "Wściekli ludzie"
Alarm rozległ się o 3:10. Tragiczny poranek. Kobieta nie żyje
Alarm rozległ się o 3:10. Tragiczny poranek. Kobieta nie żyje
Eutanazja w Hiszpanii. Tak wyglądał pogrzeb Noelii
Eutanazja w Hiszpanii. Tak wyglądał pogrzeb Noelii
Skandal w szkole. Tyle wydmuchała 14-latka
Skandal w szkole. Tyle wydmuchała 14-latka
A1 zablokowana. Dramatyczne zdarzenie
A1 zablokowana. Dramatyczne zdarzenie
Zaczęło się. "Polskie" truskawki na bazarach
Zaczęło się. "Polskie" truskawki na bazarach
Idzie zmiana w pogodzie. Synoptycy zapowiadają
Idzie zmiana w pogodzie. Synoptycy zapowiadają
Nauczyciele chcą podwyżek. "Trzeba odbudować prestiż zawodu"
Nauczyciele chcą podwyżek. "Trzeba odbudować prestiż zawodu"