Drastycznie znęcali się nad kolegą. Zdumiewająca reakcja szkoły
Sprawcy drastycznego znęcania się nad kolegami w Publicznej Szkole Podstawowej w Grodkowie nie zostali przeniesieni do innej szkoły. Mimo że sąd stwierdził u nich "częściowej demoralizacji", za swoje zachowanie otrzymali jedynie nagany. W tle są powiązania rodzinne agresorów z władzami placówki.
- Wyzywali mnie, mówili, że mam krzywe zęby, jestem gruba i brzydko wyglądam - mówi w rozmowie z "Uwagą!" TVN jedna z uczennic, nad którą znęcała się grupa nastolatków z Publicznej Szkoły Podstawowej w Grodkowie.
To nie pierwszy raz, gdy trzech chłopców w wieku od 12 do 13 lat gnębi swoich znajomych ze szkoły. Na szkolnym wyjeździe grupa znęcała się nad 10-letnim kolegą.
To było znęcanie, które naruszyło strefę intymną naszego syna. Trzymali go, on się wyrywał, a oni i tak to robili. To było upokarzające, poniżające, bo w czasie, kiedy to robili, znęcali się psychicznie. Mówili, że jest sam i nikt mu nie pomoże - mówi "Uwadze!" TVN matka gnębionego nastolatka.
O sprawie powiadomiono dyrekcję szkoły. Reakcja? Dziennikarze "Uwagi!" TVN wskazują, że agresywni uczniowie otrzymali oficjalną naganę. Rodzice domagali się przeniesienia grupy do innych placówek. Sąd rodzinny wydał nawet postanowienie, które zobowiązało rodziców sprawców do przeniesienia chłopców do innych szkół. Ci jednak odwołali się do sądu okręgowego.
Sąd okręgowy tak długo to trzymał, że nie doszło do momentu, kiedy zabezpieczenie stałoby się aktywne. Nikt nie uchronił naszego dziecka, żeby nie przebywał z tymi osobami. Żeby nie rujnowało to jego psychiki - mówi matka jednego z gnębionych dzieci.
W tle są rodzinne powiązania rodziców agresywnych chłopców. Matka jednego z nastolatków ma pracować w domu kultury w Grodkowie, rodzic innego jest nauczycielem w szkole. Powiązania z placówką ma także dziadek jednego z agresywnych uczniów.
Reporterzy "Uwagi!" TVN wskazują, że o przeniesieniu uczniów do innej szkoły mogłoby zdecydować kuratorium oświaty. Może to zrobić jednak wyłącznie na wniosek dyrekcji szkoły.
Dyrekcja szkoły nie chciała zabierać głosu w sprawie. Z kolei kuratorium oświaty w Opolu wskazuje, że szkoła ma narzędzia, aby rozwiązać bulwersującą sprawę.
W gestii nadzoru pedagogicznego, dyrektora szkoły, po konsultacji z radą pedagogiczną, leży decyzja, jak za jakiś czyn uczniowie mogą być ukarani. Nie jest konieczna decyzja sądu rodzinnego, bo sprawa może toczyć się bardzo długo - mówi "Uwadze!" TVN Joanna Raźniewska, opolski kurator oświaty.
Sąd rodzinny w lutym wydał postanowienie, w którym wskazał, że sprawcy znęcania się "wykazują przejawy demoralizacji, ponieważ działając wspólnie w celu ośmieszenia ofiary, naruszyli jej godność i nietykalność cielesną". Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne.