Derek Parker Aghnaanga łowił ryby razem z kuzynem i bratem, gdy ich niewielka łódź wywróciła się u wybrzeży Wyspy Świętego Wawrzyńca i zaczęła dryfować na Morzu Beringa. Wypadek przeżył tylko 15-letni Derek – podaje "New York Post".
Po wielu godzinach poszukiwań, służby dostrzegły nastolatka trzymającego się wywróconej łodzi. O pomoc w podjęciu chłopaka poproszono także załogę jednostki Northwest Explorer.
Kapitan Northwest Explorer Adam White opisywał, że załoga zauważyła na horyzoncie nietypowy obiekt i dała sygnał dźwiękowy. Z nagrania z akcji wynika, że dopiero z bliższej odległości stało się jasne, iż na kadłubie znajduje się żywy człowiek.
To niewiarygodne. To niezwykłe. Jest zimno. Woda ma 10 stopni Celsjusza – mówił Adam White w wypowiedzi przytaczanej przez Alaska’s News Source.
Na pokładzie Northwest Explorer znajdowali się nie tylko rybacy, ale też naukowcy. Kiedy 15-latka wciągnięto na statek, miał objawy hipotermii. Członkowie załogi owinęli go kocami i starali się utrzymać z nim kontakt.
Najbardziej poruszające okazały się słowa nastolatka wypowiedziane już po podjęciu z wody. Kapitan Northwest Explorer relacjonował, że Derek Parker Aghnaanga przekazał, iż jego brat wciąż znajduje się pod łodzią. Dodał też, że poprzedniej nocy jego kuzyn zsunął się z wywróconego skiffa i zniknął w wodzie.
Matka Dereka Parkera Aghnaangi mówiła, że jej syn miał przetrwać na wywróconej łodzi przez kilka dni bez jedzenia i wody. Adam White podkreślał w rozmowie cytowanej przez Alaska’s News Source, że chłopak był na skiffie od soboty do wtorku, ok. 62 godz.
Podano tożsamość i wiek zmarłych. Brat nastolatka, Sidney Kulowiyi, miał 35 lat, a kuzyn Barton Rookok 34 lata.
Vina Kulowiyi, matka Aghnaangi i jego starszego brata, napisała w sieci, że jej synowie robili to, co kochali: łowili ryby, aby zapewnić byt członkom swojej społeczności, którzy nie zawsze mają dostęp do mięsa w lokalnym sklepie w Savoonga. Jak podaje BBC, to miejscowość licząca zaledwie 800 osób, jest zamieszkana głównie przez syberyjski lud Jupik.
Moi chłopcy urodzili się i wychowali jako żywiciele rodziny. Tradycja, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Polujemy, utrzymujemy rodziny i dzielimy się społecznością - napisała w sieci cytowana przez BBC.
Wspomniała, że jej 15-letni syn wraca do zdrowia. - Mój ocalały. Jego historia jest niesamowita. Przez cały czas ani razu się nie bał. Cały czas siedział i się modlił - dodała.