aktualizacja 

Miarka się przebrała. Dziennikarze na cmentarzu w Brzesku

170

Mieszkańcy Brzeska (woj. małopolskie) już od kilku lat nie mogą sobie poradzić z libacjami, do których regularnie dochodzi na lokalnym cmentarzu. Proboszcz parafii twierdzi, że nic nie może w tej sprawie zrobić. Sprawa trafiła na policję.

Miarka się przebrała. Dziennikarze na cmentarzu w Brzesku
Cmentarz. Zdjęcie ilustracyjne (Dolnośląska policja)

Cmentarz w Brzesku jest regularnie dewastowany i niszczony. Portal tvn24.pl rozmawiał z panem Waldemarem Stosiem, który kilka lat temu pochował tam mamę. Jak twierdzi mężczyzna, mieszkańcy już od ośmiu lat interweniują, ale jeszcze nic się nie zmieniło.

Coraz więcej osób z marginesu przychodziło na cmentarz ze względu na to, że jest tam cień, drzewka, można schować się za grobowcami. Dochodzi tam do dewastacji i bezczeszczenia miejsc pochówku. Za każdym razem, gdy się tam pojawię, sprzątam puste butelki po wódce i puszki po piwie. A przychodzę nawet dwa-trzy razy w tygodniu - relacjonuje pan Waldemar.

Libacje zaczynają się w marcu, a kończą późną jesienią. Sytuacja powtarza się co roku, bez wyjątku. Lokalne media regularnie powiadamiają o kolejnych incydentach. Pan Waldemar powiedział, że już kilka nagrobków zostało zniszczonych. Przy niektórych można było także znaleźć ludzkie odchody.

Wszyscy się przerzucają tym problemem, nikt nie chce się nim zająć. Gdy tylko są jakieś uroczystości czy kwesty, cmentarz jest na błysk. A gdy nie ma, rządzą imprezy - mówi pan Waldemar w rozmowie z tvn24.pl.

Pan Waldemar od lat walczy o założenie monitoringu na samym cmentarzu. Kamery znajdują się tylko przed cmentarzem, ale to niewiele daje. Proboszcz parafii, ksiądz prałat Józef Drabik, powiedział, że sam nie może nic więcej zrobić.

Przed cmentarzem znajduje się kamera monitoringu, jednak bardzo często tych ludzi nie da się rozpoznać. A nawet jeśli się uda, to są to osoby ze społecznego marginesu. Nie zapłacą kary, bo nie są w stanie. Ja nie mam prawa ingerować, nie złapię ich za rękę, to jest sprawa policji - mówi duchowny.

Proboszcz proponował wcześniej, aby zamykać cmentarz na noc. To się jednak nie udało, ponieważ mieszkańcom nie spodobał się pomysł. Na terenie cmentarza nie ma także kamer, ponieważ jak twierdzi duchowny, generowało to zbyt duże koszty, a nie było skuteczne. Nekropolia pozostaje zatem bez zabezpieczeń i jest otwarta całą noc bez.

Trzeba zgłaszać tę sprawę konsekwentnie na policję, bo ja nie mam prawa, żeby cokolwiek z tymi ludźmi zrobić - tłumaczy ksiądz Drabik.

Policja została powiadomiona o regularnych libacjach. Jak przekazuje w rozmowie z tvn24.pl Monika Tomkiewicz z brzeskiej komendy, zwiększono liczbę patroli przy cmentarzu.

Zobacz także: Durajski o kolejne fali COVID-19. "Coraz więcej pacjentow przywozi z wakacji wirusa"
Autor: ABA
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić