Dziki rajd kombajnem. Zniszczył scenę na dożynkach. Reakcja policji

Niespodziewane zakończenie dożynek w miejscowości Chorzele (woj. mazowieckie). Nieznany mężczyzna odjechał kombajnem spod sceny. Konstrukcja zawaliła się, bo pojazd rolniczy był do niej przyczepiony. Wiadomo, że policja nie prowadzi postępowania w sprawie.

Rajd kombajnem słono będzie kosztować jego kierowcęRajd kombajnem słono będzie kosztować jego kierowcę
Źródło zdjęć: © Facebook
Marcin Lewicki

Informację o incydencie na dożynkach w Chorzelach (woj. mazowieckie) podał serwis infoprzasnysz.com. Na koniec niedzielnego (23 sierpnia) Święta Mleka i Chleba mężczyzna, którego tożsamość zna organizator dożynek wsiadł do stojącego pod sceną kombajny i odjechał.

Problem w tym, że maszyna rolnicza była przyczepiona do sceny. W momencie, gdy kombajnista ruszył, konstrukcja runęła. Straty oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Katastrofa nie powstrzymała sprawcy przed dalszą jazdą. Maszyna rolnicza miała zajechać na pobliską stację benzynową, a po przejechaniu kilku kilometrów - została porzucona. W sieci pojawiły się nagrania z rajdu kombajnem po okolicy.

Portal infoprzasnysz.com podaje, że pojazd stanowił jeden z elementów scenografii. Według niektórych świadków, kierowca kombajnu chciał odstawić go właścicielowi. Pojazd do niego jednak nie dotarł.

Głos w sprawie zdarzenia zabrała lokalna policja. Funkcjonariusze nie prowadzą postępowania w sprawie kombajnu.

Do KPP Przasnysz nie wpłynęło żadne zgłoszenie związane ze Świętem Mleka i Chleba w Chorzelach. Nie otrzymaliśmy zawiadomienia ani o kradzieży pojazdu, ani o zniszczeniu mienia – przekazała portalowi infoprzasnysz.com asp. Ilona Cichocka, oficer prasowa przasnyskiej policji.

Wiadomo, że sprawca zdarzenia dogadał się z organizatorem dożynek. Miał zgłosić się sam i zobowiązał się do pokrycia wszystkich szkód związanych z nieprzemyślanym rajdem.

Wybrane dla Ciebie