Zgłoszenie - jak podaje łódzka policja - dotyczyło rzekomego podłożenia ładunku wybuchowego w budynku, w którym mieszka senior. Służby potraktowały tę informację poważnie i od razu uruchomiły konkretne procedury. Po sprawdzeniu bloku okazało się, że zagrożenia nie było, a telefon był nieprzemyślanym dowcipem.
Fałszywy alarm bombowy w Łodzi. Do akcji ruszyli pirotechnicy
Do zdarzenia doszło 30 czerwca 2026 r. 81-letni mieszkaniec Łodzi odebrał wówczas telefon od nieznanej osoby, która poinformowała go o rzekomej bombie w jego miejscu zamieszkania. Mężczyzna chwycił za telefon i natychmiast zawiadomił policję.
Na miejsce skierowano policjantów oraz pirotechnika. Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili cały budynek. Działania potwierdziły, że był to fałszywy alarm bombowy. Nie wykazano żadnego zagrożenia.
Współpraca z Zabierzowem. Ustalono 13-latka z Małopolski
Jak przekazano w komunikacie prasowym łódzkiej policji, do wyjaśnienia sprawy włączyli się policjanci z VII Komisariatu Policji w Łodzi. Współpracowali oni z mundurowymi z Komisariatu Policji w Zabierzowie.
Analiza zebranego materiału pozwoliła ustalić osobę, która wykonała telefon. - Sprawcą okazał się zaledwie 13-letni mieszkaniec woj. małopolskiego - podają funkcjonariusze.
Nastolatek przyznał, że to był "żart". Materiały trafią do sądu rodzinnego
Jeszcze tego samego dnia policjanci z komisariatu w Zabierzowie udali się pod ustalony adres. Na miejscu zastali nastolatka oraz jego matkę. Chłopiec przyznał podczas rozmowy, że zgłoszenie było tylko żartem i że nie brał pod uwagę konsekwencji.
Policja zapowiedziała, że zgromadzone materiały zostaną przekazane teraz do sądu rodzinnego. To on zdecyduje o dalszych losach 13-letniego "żartownisia".