Gotówka od ręki za butelki. "Butelkomat" z Łodzi podbija uczelnię
Na Uniwersytecie Łódzkim działa najprostszy „butelkomat”: pudełko i talerzyk z bilonem. Studenci oddają opakowania i od razu dostają 50 gr w gotówce.
Najważniejsze informacje
- Bufet na Wydziale Nauk o Wychowaniu UŁ wypłaca kaucję za butelki od ręki, w gotówce.
- Pomysłodawczyni postawiła karton na opakowania i talerzyk z pięćdziesięciogroszówkami.
- Studenci chętnie korzystają; rozwiązanie opisano przez Radio Łódź i w mediach społecznościowych.
System kaucyjny w Polsce miał na celu ograniczenie ilości odpadów plastikowych i szklanych poprzez zachęcanie konsumentów do zwrotu butelek i puszek. W praktyce jednak wprowadzenie tego rozwiązania okazało się dla wielu Polaków źródłem frustracji i komplikacji codziennego życia.
Problemem są zarówno techniczne, jak i organizacyjne aspekty funkcjonowania systemu. W wielu sklepach automaty do przyjmowania opakowań są niewystarczająco liczne, często ulegają awariom lub są zajęte, co skutkuje długim oczekiwaniem.
W Łodzi powstał prosty pomysł, który ma to zmienić. W bufecie na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego studenci mogą od razu dostać kaucję, bez czekania i problemów z automatem. Inicjatywa nie wynika z prawa, lecz z chęci ułatwienia życia studentom. Dzięki temu zwrot butelek staje się prostszy i mniej frustrujący.
Wsiadł za kółko mimo sądowych zakazów. Dostał natychmiastowy wyrok
W naszym wydziale pojawił się recyklomat (kaucjomat) w bufecie u Pani Beatki. Można w nim łatwo oddawać plastikowe butelki i puszki, zamiast wyrzucać je do kosza. To proste rozwiązanie pomaga chronić środowisko, zmniejsza ilość odpadów i daje opakowaniom drugie życie. Nie wiemy, czy inne wydziały mają już taki recyklomat, dlatego tym bardziej cieszy nas nasza inicjatywa - napisano na Facebooku Uniwersytetu Łódzkiego.
Łódzki sposób na kaucję
W wielu sklepach kaucję za butelki i puszki rozlicza się bonami, które trzeba wymienić u kasjera. Jak podaje "Fakt", tu działa to inaczej: obok kartonowego pudełka stoi talerzyk wypełniony pięćdziesięciogroszówkami.
Wkładasz opakowanie, bierzesz należne 50 gr i idziesz dalej. Jak relacjonuje Radio Łódź, bufet nie ma obowiązku przyjmować opakowań, ale zdecydował się "stanąć frontem do klienta".
Wiosna, lato, a dziewczyny mają coraz mniejsze torebki, a tu jeszcze zeszyty, książki się muszą zmieścić i oczywiście niezgniecione butelki. Pomyśleliśmy, żeby stanąć frontem do klienta - wyjaśniła pani Beata w rozmowie z Radiem Łódź.
Największą zaletą łódzkiego "butelkomatu" jest przewidywalność: brak awarii, brak papierowych wydruków, brak marszu do kasy. Cała operacja trwa kilka sekund i kończy się wypłatą.