Grenlandia stoi na krawędzi wojny domowej? Mieszkańcy mocno podzieleni
W Grenlandii narasta konflikt o przyszłość wyspy i relacje z USA oraz Danią. Miejscowi opisują strach, presję i narastające podziały.
Najważniejsze informacje
- "Daily Mail": w Nuuk narasta spór o zależność od Danii i możliwe zbliżenie z USA
- Część mieszkańców mówi o zastraszaniu i bojkocie, inni o marzeniu o pełnej niepodległości.
- Padają ostrzeżenia przed eskalacją napięć oraz obawy o wpływ amerykańskiej polityki.
W stolicy Grenlandii narastają emocje wokół pytania: czy Grenlandia powinna być bliżej Danii czy Stanów Zjednoczonych, które nie ukrywają, że zależy im na przejęciu wyspy. Jak podają dziennikarze "Daily Mail", którzy zrobili na wyspie reportaż, Grenlandczycy wskazują, że doszło do realnych podziałów w tej kwestii, które przenoszą się z sieci i ulic do domów. Jak donosi brytyjski dziennik, nawet lokalne spotkania potrafią kończyć się agresją, a spór o przyszłość wyspy mocno dzieli rodziny i przyjaciół.
Jorgen Boassen, przedsiębiorca z Nuuk, twierdzi, że doświadczył fizycznych ataków w związku z jego proamerykańskimi poglądami. 51-latek wskazuje, że w ostatnim czasie napięcie w Grenlandii wzrosło tak niebezpiecznie, że poważnie obawia się on, iż największa wyspa świata może znaleźć się na skraju "wojny domowej".
Grenlandia celem USA. Mocna reakcja Europy na plan Trumpa
Naprawdę myślę, że na Grenlandii może wybuchnąć wojna domowa. Napięcie jest ogromne – a jeśli przeciwnicy mogą zaatakować mnie, mogą zaatakować każdego — stwierdził Boassen.
Rosnące napięcia i ostrzeżenia przed eskalacją
Boassen przekonuje, że narastająca wrogość może wymknąć się spod kontroli. Odwołuje się do sytuacji, w której bliscy przestają ze sobą rozmawiać, a firmy rzekomo tracą kontrakty za wyrażane poglądy. Sugeruje, że klimat strachu paraliżuje debatę publiczną. To obraz, w którym polityka przenika codzienność i decyzje zawodowe.
Duńczycy kontrolują 95 procent wszystkich przedsiębiorstw tutaj i ścigają ludzi takich jak ja, którzy mają niezależne marzenia o współpracy z Ameryką – powiedział w rozmowie z "Daily Mail" Boassen.
Niepodległość jako cel, ale bez „zmiany zwierzchnika”
Kuno Fencker, proniepodległościowy poseł z Grenlandii, nie wyobraża sobie scenariusza, w którym Grenlandczycy chwytają za broń przeciwko sobie, choć zgadza się, że podziały stają się coraz bardziej dotkliwe, a "rodziny kłócą się" między sobą o przyszłość Grenlandii.
Fencker twierdzi, że po wiekach kolonizacji większość Grenlandczyków pragnie uniezależnić się. Podobnie jak Boassen, powołuje się on na sondaże opinii publicznej, takie jak ten z zeszłego roku, który wykazał, że 84 proc. ludności wyspy opowiada się za niepodległością.
Jego zdaniem wyspa powinna podpisać z USA umowę o wolnym stowarzyszeniu, na mocy której Grenlandia zachowałaby swoją suwerenność, ale zezwoliłaby amerykańskim firmom na udział w eksploatacji swoich minerałów ziem rzadkich i utrzymywanie tam baz wojskowych w celu powstrzymania chińskich i rosyjskich najazdów. Część mieszkańców Grenlandii nie chce jednak zamieniać zwierzchnictwa Danii na to Amerykańskie. Ich marzeniem jest całkowita niepodległość i niezależność.