Sprawa zabójstwa Izy Strzałkowskiej przez lata pozostawała nierozwiązana. Dziewczynka została zamordowana w 2011 r., zaledwie około 300 metrów od swojego domu. Miała wrócić do niego po odprowadzeniu koleżanki na przystanek.
Ciało 13-letniej Izy Strzałkowskiej znalazła matka
– Iza miała wrócić do domu najpóźniej o 20:30, więc żona powiedziała: "Idę zobaczyć przejście, którym zawsze chodziła". Na skraju łąki zobaczyła jej but, a w koleinie, którą zostawił samochód ciężarowy, zobaczyła ciało Izy – wspominał Sławomir Strzałkowski w rozmowie z "Uwagą! TVN".
Śledczy przesłuchali około 950 świadków i wykonali 150 ekspertyz. Wytypowano również 715 potencjalnych podejrzanych, jednak żadna z tych osób nie doprowadziła do rozwiązania sprawy. W 2023 r. śledztwo umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.
Przełom nastąpił dzięki rozwojowi genetyki sądowej. Zachowane próbki DNA pozwoliły na rozpoczęcie poszukiwań genealogicznych. Zespół pod kierunkiem genealożki genetycznej Marty Soboty przez niemal dwa lata analizował drzewa rodzinne. Jedno z nich liczyło prawie 10 tys. osób.
Było dużo emocji, ale i dużo ulgi. Te poszukiwania trwały prawie dwa lata i bardzo długo nie mogliśmy nic połączyć. To była koronkowa praca, która w końcu przyniosła efekt – mówiła Marta Sobota w reportażu "Uwaga! TVN".
"Spodziewałem się, że ten dzień kiedyś nadejdzie"
W ten sposób śledczy dotarli do Michała S., który w chwili zabójstwa miał 22 lata. 37-latek został zatrzymany przez policjantów z Archiwum X. Funkcjonariusz zaangażowany w sprawę powiedział "Uwadze! TVN", że Michał S. nie stawiał oporu i nie wyglądał na zaskoczonego zatrzymaniem.
Sam oznajmił: "Spodziewałem się, że ten dzień kiedyś nadejdzie" – relacjonował.
Według ustaleń przedstawionych w reportażu mężczyzna prowadził później spokojne życie. Założył rodzinę i ma dwoje dzieci. Jego znajomy, z którym rozmawiała "Uwaga! TVN", nie krył zaskoczenia informacją o zatrzymaniu.
To był ogromny szok, kompletnie to do niego nie pasowało – przyznał. Jak dodał, Michał S. miał w młodości pseudonim "Joker" i należał do ZHR.
"Jakby kawałek cegły spadł mi z serca"
Dla ojca Izy informacja o zatrzymaniu była niezwykle trudnym, ale jednocześnie ważnym momentem.
To było dziwne uczucie, ale jakby kawałek cegły spadł mi z serca – powiedział Sławomir Strzałkowski w rozmowie z "Uwagą! TVN".
Mężczyzna zobaczył również zdjęcie Michała S. i dowiedział się, że podejrzany założył własną rodzinę.
Jak popatrzyłem na jego zdjęcie i dowiedziałem się, że miał rodzinę, to pomyślałem sobie, że ja też miałem kiedyś pełną rodzinę. Rodzinę, którą "to coś" 15 lat temu zniszczyło. "To coś", bo to nie jest człowiek – mówił ojciec Izy.
Strzałkowski przyznał, że jego córka, gdyby żyła, miałaby dziś 28 lat. – Nie mam pojęcia, kim by była i czym by się zajmowała, ale kochała sport – powiedział.
"Rok temu straciłam nadzieję"
Głos zabrała również Gabi, przyjaciółka Izy, która po latach nadal pamięta o zamordowanej koleżance. – Nadal nie dociera do mnie to, że Izy nie ma już tu z nami – przyznała w reportażu "Uwaga! TVN".
Przez lata miała nadzieję, że sprawca zostanie odnaleziony.
Rok temu straciłam nadzieję, że kiedykolwiek dowiemy się, kto zamordował Izę. Bardzo tego chciałam, ale wydawało mi się, że musiałby się zdarzyć cud. No i ten cud się chyba wydarzył – powiedziała.
Marta Sobota podkreśliła natomiast, że zatrzymanie nie cofnie tragedii, ale może przynieść rodzinie Izy choć odrobinę spokoju.
– Mimo że Izie życia to nie przywróci, mam nadzieję, że da chociaż odrobinę spokoju jej rodzinie, ojcu, babci, bratu, jej bliskim – powiedziała genealożka.