"Jednoznacznie wskazują". Nie ma wątpliwości ws. Jowity Zielińskiej

Śledczy pracują nad wyjaśnieniem okoliczności śmierci Jowity Zielińskiej. Niedawno natrafiono na jej szczątki. W tle pojawia się wątek roweru, który znaleziono w zupełnie innym miejscu.

Jowita nie żyje. Ktoś chciał zmylić trop?Jowita nie żyje. Ktoś chciał zmylić trop?
Źródło zdjęć: © Policja
Mateusz Domański

Jowita Zielińska zaginęła 6 lipca 2024 roku. Tego dnia nad ranem wyjechała rowerem z Lisin (woj. kujawsko-pomorskie) do pracy w sklepie mięsnym w Rypinie. Po zakończeniu pracy wracała do domu i po raz ostatni była widziana między godz. 13 a 14 w miejscowości Rojewo, zaledwie około kilometra od miejsca zamieszkania. Do domu jednak nigdy nie dotarła, a rozpoczęte poszukiwania przez długi czas nie przyniosły przełomu.

Do przełomu doszło 18 lipca 2026 roku, kiedy przypadkowe osoby natrafiły w lesie w pobliżu Lisin na ludzkie szczątki. Makabrycznego odkrycia dokonano około 300 metrów od jej domu. Rower znajdował się zaś ok. 4 km od miejsca zamieszkania kobiety.

Rower kobiety odnaleziono krótko po jej zaginięciu. Był w nienaruszonym stanie.

Teraz już wiadomo na 100 proc., że został celowo podrzucony, by zmylić trop i zatrzeć ślady. Sprawcy lub sprawcom nawet się to udało, bo od końca ubiegłego roku do poszukiwań w rejonie znalezienia roweru włączono Grupę Specjalną Płetwonurków RP. Przez kilka miesięcy przeszukiwali oni mokradła i jeziora w miejscu, gdzie znaleziono rower. Ostatecznie wykluczono, by znajdowało się tam ciało - powiedziała "Faktowi" osoba związana ze śledztwem, która pragnie zachować anonimowość.

"By zmylić trop"

Do wątku roweru za pośrednictwem tabloidu odniósł się też były komendant poznańskiej policji Maciej Szuba.

Skoro szczątki znaleziono o tyle dalej, należy uznać, że rower został podrzucony, by zmylić trop. Poza tym, gdyby ta kobieta leżała w tym miejscu, gdzie znaleziono jej szczątki, tak blisko domu, nie sposób, by na nią nie natrafiono. Te dwie rzeczy jednoznacznie wskazują na zabójstwo - ocenił.
Wybrane dla Ciebie