"Jest martwy". Zbigniew zadzwonił po policję. Morderstwo w Shipley

66-letni Zbigniew Chlebek sam zawiadomił policję o śmierci mężczyzny w domu w Shipley. Teraz on i 58-letnia Beata Walczak zostali uznani za winnych zamordowania Jaroslava Daniszewskiego. Ofiarę zaatakowano żelazkiem i pozostawiono bez pomocy.

Zostali uznani za winnych zabójstwa.Zostali uznani za winnych zabójstwa.
Źródło zdjęć: © Getty Images
Mateusz Domański

22 kwietnia 2025 r. Chlebek zadzwonił na policję. - Nie wiem, co się stało. Wiem tylko, że leży tu mężczyzna... i jest martwy - powiedział funkcjonariuszom. Gdy przyjechali do domu przy Stead Street w Shipley, 43-letni Jaroslav Daniszewski leżał martwy na podłodze w salonie. Miał poważne obrażenia głowy i twarzy - dowiadujemy się z oficjalnego komunikatu policji.

Zabójstwo w Shipley. Policja znalazła zakrwawione żelazko

W domu widoczne były ślady gwałtownego zajścia i zniszczenia. Śledczy zabezpieczyli żelazko użyte podczas napaści - znajdowała się na nim krew ofiary. Ustalono, że Daniszewski zmarł wskutek licznych obrażeń głowy i twarzy.

Jaroslav był przez dłuższy czas atakowany żelazkiem, a następnie sprawcy pozostawili go nieprzytomnego. Zamiast wezwać pomoc dla ciężko rannego człowieka, zostawili go na śmierć - powiedział detektyw Matt Holdsworth, kierujący śledztwem, którego zacytowano w policyjnym komunikacie.

Policjant podkreślił, że zebrane dowody wskazywały nie tylko na brutalność napaści. Pokazały również, że sprawcy nie udzielili Daniszewskiemu pomocy ani jej nie wezwali, choć mężczyzna pilnie jej potrzebował.

Chlebek i Walczak zostali uznani za winnych zamordowania 43-latka. Policja zapowiedziała, że wymiar kary dla obojga zostanie ogłoszony 29 października.

Wybrane dla Ciebie