Jechał z dziećmi 257 km/h. Nie poniesie konsekwencji. Oto szczegóły

Dotarliśmy do szczegółów głośnej sprawy z woj. zachodniopomorskiego. Kierowca przewoził dzieci po drodze S6 z prędkością 257 km/h. Nagranie z szaleńczego rajdu niedawno trafiło do sieci i wywołało nie lada oburzenie. Teraz okazuje się, że zdarzenie miało miejsce w 2024 r. Kierowca nie poniósł konsekwencji. Prokurator uznał, że dowody jego winy nie są wiarygodne.

Nagranie trafiło do sieci. Kierowca jechał 257 km/h. Znamy szczegóły sprawyNagranie trafiło do sieci. Kierowca jechał 257 km/h. Znamy szczegóły sprawy
Źródło zdjęć: © Facebook, Stop Cham
Marcin Lewicki

Nagranie z bulwersującego rajdu kierowcy po drodze S6 w woj. zachodniopomorskim pojawiło się na profilu "Stop Cham" w październiku 2026 r. Widać na nim, jak kierowca jedzie z prędkością 257 km/h. Szaleńczy przejazd nagrywany był przez siedzące obok dziecko. Wideo miało pochodzić z jednej z grup klasowych. Pochwalił się nim nastolatek, który jechał z ojcem.

Dotarliśmy do szczegółów sprawy. Okazuje się, że do zdarzenia doszło w pobliżu Mielna. Nie jest to jednak nowa sprawa. Szaleńczy rajd miał miejsce w listopadzie 2024 r.


WIDEO
Wypadek w Białej Podlaskiej. Ciężarówka uderzyła w samochód osobowy

Potwierdzam, że zdarzenie miało miejsce na terenie operowania komisariatu policji w Mielnie. Tu było przyjęte zawiadomienie w sprawie. Dołączono do zawiadomienia nagranie. Mężczyzna, który miał prowadzić pojazd, został przesłuchany w charakterze świadka. Przesłuchano także osobę zgłaszającą – mówi o2.pl mł. asp. Paulina Wiśniewska z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie.

W sprawie wykonano czynności wyjaśniające. Policjanci przyjęli zgłoszenie. Zaczęli analizować temat. Ostatecznie sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Koszalinie. Ta umorzyła postępowanie.

Z opinii prokuratora prowadzącego sprawę wynika, że nagrania dostarczone jako dowód nie posiadały oryginalnych właściwości w postaci nazwy plików oraz szczegółów ich wykonania w postaci daty i godziny – dodaje o2.pl mł. asp. Paulina Wiśniewska.

Jak ustaliliśmy, prokurator, który prowadził sprawę, wskazał, że "właściwości plików mogły ulec zmianie w wyniku przesyłania pliku za pomocą programów takich jak komunikatory na inne urządzenia końcowe lub po usunięciu ich za pomocą technik informatycznych". Oznacza to, że mężczyzna nie został w żaden sposób ukarany za swój niebezpieczny rajd. Śledczy 18 listopada 2025 r. umorzyli sprawę "z uwagi na fakt, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego".

Z informacji przekazanych o2.pl wynika, że po szaleńczym rajdzie policjanci nie interweniowali w sprawie mężczyzny, który przewoził dzieci.

Nie są nam znane żadne inne incydenty czy zdarzenia z udziałem mężczyzny - dodaje w rozmowie z o2.pl mł. asp. Wiśniewska.

Policja nie chce przekazać, dlaczego nagranie mogło wypłynąć po dwóch latach od rajdu. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że przyczyną mógł być spór w rodzinie mężczyzny.

Wybrane dla Ciebie