Znów się pojawiły w Polsce. "W gnieździe może ich być nawet 1000"
Znów się pojawiły w Polsce. "W gnieździe może ich być nawet 1000"
W ostatnich dniach pogoda nas rozpieszczała. Niestety, cieplejsza aura oznacza również to, że wrócił problem szerszeni. Strażacy informują o pierwszych w tym roku interwencjach. O owadach, które mają wyjątkowo złą opinię, rozmawiamy z ekspertami.
Strażacy ostatnio coraz częściej usuwają gniazda szerszeni.
- Dużo wcześniej zrobiło się ciepło, więc te owady są aktywne. Wyjeżdżamy tam, gdzie znajdują się w sąsiedztwie domów. Średnio wyjeżdżamy 10 razy w roku - mówi nam Krystian Pogoda, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Mominie w województwie świętokrzyskim.
Michał Kwiatek, naczelnik OSP w Woli Korzeniowej na Mazowszu, podkreśla, że wyjazdy do likwidacji gniazd szerszeni są najłatwiejszymi i nie stanowią bezpośredniego zagrożenia. - Jedziemy tam, gdzie dysponuje nas stanowisko kierowania. Najczęściej wyjeżdżamy wieczorami, bo one wracają do gniazd. Wywozimy je do lasu - podkreśla Kwiatek.
Zgodnie z regulacjami Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, gniazda os i szerszeni, strażacy mogą usuwać w szczególnych okolicznościach. Zasady zmieniono ze względu na nadużywanie pomocy druhów. Właściciel gospodarstwa jest zobowiązany do usunięcia gniazda na własną rękę. W przypadku interwencji straży pierwszeństwo mają budynki pożytku publicznego.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEO
Zachodnie wojska w Ukrainie? Wskazał "czerwone linie"
Kto powinien unikać kontaktu z szerszeniami?
Doktor Leszek Krześniak uważa, że osoby uczulone na jad błonkoskrzydłych, powinny stanowczo unikać szerszeni ze względu na zagrożenie życia. - Ci, którzy wiedzą, że mogą mieć uczulenie, powinni od razu szukać pomocy na SOR lub w placówkach medycznych - mówi nam lekarz internista.
Medyk wskazuje, że te osoby, które uczulone nie są, będą mieć objawy miejscowe. - Ból złagodzi liść babki zwyczajnej. Należy go zgnieść i wsmarować. Oczywiście jest dużo leków przeciwalergicznych w aptece, jednak ten liść porasta trawniki, polne drogi, przydroża, czy łąki - radzi Krześniak.
Ukąszenie może prowadzić u uczulonych do zaburzeń oddychania i krążenia. Według Krześniaka, domowym sposobem na użądlenie, może być pompka próżniowa, która działa odwrotnie do strzykawki. Może ona wyciągnąć bezpośrednio po ukłuciu nawet 80 proc. jadu. Wówczas jest szansa na dużo mniejszą reakcję organizmu. Jak mówi nasz rozmówca, alergicy powinni nosić ze sobą też adrenalinę, by wstrzyknąć samodzielnie po kontakcie z owadem.
Entomolog o szerszeniach: "Miały zły PR"
Paulina Kozina z Uniwersytetu Gdańskiego, prowadząca profil na Facebooku "Pani Entomolog", uważa, że na początku wiosny, człowiek może sam usunąć gniazdo.
Początkowo to królowa tworzy gniazdo, od razu nie ma dużych ilości robotnic, więc można samemu ściąć i wyrzucić. Trzeba jedynie uważać, by królowa nie użądliła. Przez lato lepiej się już nie zbliżać, zachować odległość co najmniej 5 metrów. Osy są dużo bardziej agresywne, ale szerszenie to terytorialne owady, które bronią swojego domu. W gnieździe może ich być nawet 1000 - tłumaczy Kozina.
Jak mówi pracownica Uniwersytetu Gdańskiego, szerszenie eliminują wiele organizmów nielubianych przez człowieka, są wszystkożerne. - Jest strach przed nimi, bo są bardzo duże. Przez lata miały zły PR. One na jesień po przymrozkach same giną, są delikatne. Królowe zostają i na wiosnę tworzą od nowa gniazda - kończy dr Paulina Kozina.
Według specjalistów dopiero kilkaset użądleń może okazać się śmiertelnymi dla człowieka. Jeden szerszeń może kąsać wiele razy, a jego żądło jest zakończone haczykami. Są największymi z rodziny osowatych.
Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl
BLISKO LUDZI
Newsletter portalu o2.pl, co tydzień, prosto na Twoją skrzynkę.
Najważniejsze informacje przeplatane rozrywką i pozytywnymi newsami. W każdy wtorek, za darmo. Zapisz się i nie przegap!
Mateusz KalugaDziennikarz o2.pl
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.