Wybuch miał miejsce przy wejściu do restauracji Balzi Rossi na placu Kudrińskim w Moskwie, niedaleko ambasady USA. Początkowo jako najbardziej prawdopodobną przyczynę wskazywano wyciek gazu, jednak później rosyjski Narodowy Komitet Antyterrorystyczny przekazał, że zadziałał samodzielnie skonstruowany ładunek wybuchowy - przekazuje ukraiński serwis "TSN".
Bombę zawierającą trotyl przyniosła kurierka. W wejściu zatrzymał ją ochroniarz, który chciał zobaczyć, co jest w środku. Wtedy, prawdopodobnie zdalnie, bomba została zdetonowana. Poza kobietą, zginął ochroniarz i jeszcze osoba postronna. Kanał Baza na Telegramie poinformował o śmierci kolejnych dwóch osób, które zmarły w szpitalu. Sześć osób jest w stanie ciężkim.
Ładunek wypełniono metalowymi kulkami, by zwiększyć liczbę obrażeń. To one miały ranić osoby przebywające na werandzie restauracji. Media oraz świadkowie przekazywali, że wybuch miał nastąpić w czasie zamkniętego wydarzenia z udziałem wysokich rangą rosyjskich urzędników i wojskowych.
Meduza wskazywała, że prawdopodobnym celem ataku mógł być dowódca rosyjskich Wojsk Powietrzno-Kosmicznych Aleksandr Czajko. Na jednym z nagrań w sieci słychać kobiecy głos mówiący: - Przygotowania idą pełną parą, Aleksandr ma dziś 55 lat - podaje serwis.
Meduza przypominała, że 27 lipca Aleksandr Czajko skończył 55 lat. Jednocześnie dowódcą Wojsk Powietrzno-Kosmicznych został dopiero w maju 2026 r. W początkowej fazie pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą dowodził wojskami Wschodniego Okręgu Wojskowego, które według Meduzy były powiązane ze zbrodniami wojennymi w Buczy. Czajko prawdopodobnie chciał połączyć uroczystości.