Kołodziejczak zaliczył wstydliwą wpadkę. "Chyba przesadnie się podekscytował"

Michał Kołodziejczak pojawił się w Parlamencie Europejskim z misją walki o rozwiązanie problemu wwozu ukraińskiego zboża. Przy okazji jednak nie ustrzegł się wstydliwej wpadki, na którą ochoczo zwracają uwagę komentatorzy.

Michal Kolodziejczak (C), the leader of the Polish AGROUnia group, holds a loaf of bread as he speaks to the media at the European Parliament in Strasbourg, France, 12 September 2023. The Polish government, in order to protect its farmers, called on the European Union to extend the embargo on imports of Ukrainian grain ahead of a deadline. Five EU member states bordering Ukraine (Poland, Hungary, Bulgaria, Romania and Slovakia) have imposed an embargo on four Ukrainian grains from April to 15 September to prevent an excessive supply in their domestic market that would hurt their farmers. EPA/JULIEN WARNAND Dostawca: PAP/EPA.Michał Kołodziejczak trzymający chleb podczas wizyty w Parlamencie Europejskim.
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/JULIEN WARNAND

15 września o północy kończy się ważność europejskiego embarga na wwóz ukraińskiego zboża do Polski. Wciąż ważą się losy przedłużenia zakazu, a w lobbowanie za wydłużeniem tego postanowienia zaangażowali się nie tylko przedstawiciele polskiego rządu.

Z misją do Parlamentu Europejskiego udał się także Michał Kołodziejczak. Kandydat Koalicji Obywatelskiej do Sejmu chciał spotkać się z przewodniczącą KE, Ursulą von der Leyen, by "walczyć o interesy polskich rolników" i przekonać europejskich decydentów do słuszności przedłużenia embarga na ukraińskie zboże.

Wstydliwa wpadka. Komentatorzy nie odpuścili

Relacjonując te wydarzenia, Michał Kołodziejczak nie uniknął jednak dość wstydliwej wpadki. Choć na pozór jego wpis o spotkaniu z von der Leyen wygląda w porządku, to internauci dotarli do jego oryginalnej wersji. Okazało się, że słowo "wwozie", dotyczące kwestii ukraińskiego zboża, zostało pomylone ze słowem "wzwodzie".

Kołodziejczak bardzo szybko zmienił wpis z pomyłką. Komentatorzy nie posiadali się jednak z radości, komentując pomyłkę wysłannika KO. Na wpadkę uwagę zwracali przede wszystkim prawicowi publicyści.

Michał Kołodziejczak na spotkaniu z Ursulą von der Leyen rozmawiał o wzwodzie. - zadrwił Jacek Liziniewicz.
Pan Kołodziejczak chyba przesadnie się podekscytował swoją wycieczką. - dodał Paweł Rybicki.

Mimo wstydliwej wpadki, Kołodziejczak zrealizował swój plan. Spotkał się on z przewodniczącą KE i wręczył jej chleb pochodzący z Polski. Na ewentualne efekty rozmów polityka musimy jednak jeszcze poczekać.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie