Kontroler lotów zauważył błąd. "To mogło skończyć się katastrofą"

Wystarczyła jedna pomyłka, by dwa samoloty American Airlines znalazły się w systemie pod tym samym numerem lotu. Jak informuje PAP, błąd w porę dostrzegł kontroler ruchu lotniczego w Phoenix. Jego szybka reakcja zapobiegła potencjalnie groźnemu zdarzeniu.

O krok od tragedii. Kontroler w porę zauważył błądO krok od tragedii. Kontroler w porę zauważył błąd
Źródło zdjęć: © Getty Images | Gary Hershorn
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Dwa samoloty American Airlines wykonywały loty oznaczone tym samym numerem American 2482.
  • Jeden rejs przylatywał z Chicago, gdy drugi startował z Phoenix w USA.
  • Kontroler ruchu lotniczego rozróżnił maszyny i utrzymał je na różnych wysokościach.

Jak informuje Polska Agencja Prasowa, która opisała sprawę za AP, do niebezpiecznej pomyłki doszło w rejonie Phoenix w USA. W tym samym czasie jeden samolot American Airlines z Chicago zbliżał się do lotniska, gdy druga maszyna tego przewoźnika startowała z Phoenix. Oba loty oznaczono tym samym numerem.

Kontroler ruchu lotniczego szybko zauważył, że w systemie pojawiły się dwa rejsy American 2482. To tworzyło ryzyko błędnej interpretacji poleceń przez załogi, zwłaszcza że trasy obu maszyn nakładały się na siebie. W takiej sytuacji kluczowe stało się jasne rozróżnienie, do którego samolotu kierowane są komendy.


WIDEO
Największy błąd na lotnisku. "Nigdy nie wypowiadaj tych słów"


Jak wyjaśniła AP, największe zagrożenie wiązało się z wysokością lotu. Gdyby piloci obu maszyn uznali, że dostają tę samą instrukcję, samoloty mogłyby znaleźć się na jednym poziomie. Dzięki szybkiej reakcji kontrolera do tego nie doszło, a obie maszyny utrzymywały różne wysokości i bezpieczny odstęp.

Kontroler znalazł sposób

Kontroler szybko znalazł sposób, by odróżnić obie maszyny. Jak wynika z nagrania opublikowanego przez portal ATC.com, jedną z załóg nazywał "przylatującym American 2842", a drugą "odlatującym American 2842". Dzięki temu precyzyjnie wskazywał, z którym samolotem się komunikuje, minimalizując ryzyko niebezpiecznego nieporozumienia.

Pracowałem w ruchu lotniczym przez 25 lat. Nigdy nie widziałem dwóch samolotów, które praktycznie się zlewały pod tym samym numerem. To dość niewiarygodne - powiedział kontroler.

Dzięki przytomności kontrolera udało się zapobiec tragedii, bo udało się utrzymać samoloty na różnych wysokościach. Kontroler po wszystkim nie krył ulgi. – To mogło skończyć się katastrofą, ale cieszę się, że udało się tego uniknąć – powiedział później. Incydent pokazuje, jak ogromne znaczenie w ruchu lotniczym mają szybka reakcja i precyzyjna komunikacja.

Wybrane dla Ciebie