Kto po Trumpie? Pokazali sondaż. Zdecydowany faworyt
JD Vance cieszy się największą popularnością wśród potencjalnych następców Donalda Trumpa po stronie republikańskiej - wynika z sondażu "Daily Mail". Jednocześnie jednak zauważono spadek jego notowań w związku z trwającą wojną na Bliskim Wschodzie.
Według sondażu "Daily Mail"/JL Partners JD Vance cieszy się największym poparciem wśród republikańskich wyborców, jeśli chodzi o potencjalnych kandydatów na wybory prezydenckie w USA w 2028 roku. Z badania wynika, że ma aż 50 proc. poparcia. Drugi jest Marco Rubio, którego w roli kandydata na prezydenta widzi jedynie 17 proc. wyborców Partii Republikańskiej.
"Daily Mail" zauważa jednak, że poparcie dla Vance'a zmniejszyło się o 3 proc. w porównaniu do poprzedniego badania. Tymczasem Rubio zyskał tyle samo w sondażu. Brytyjski dziennik uważa, że może być to pokłosie działań militarnych USA na Bliskim Wschodzie. Administracja Trumpa, w tym także jego wiceprezydent, obiecali nie mieszać Stanów Zjednoczonych w kolejne konflikty. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Odnotujmy, że trzecie miejsce wśród Republikanów zajął Ron DeSantis z wynikiem 9 proc.
Według sondażu Daily Mail/JL Partners gdyby doszło do bezpośredniego pojedynku Vance'a i Rubio, wygrałby ten pierwszy stosunkiem 62 proc. do 27 proc.
Brytyjski dziennik zbadał też zaufanie do polityków po stronie Demokratów. Tam sytuacja jest zdecydowanie bardziej wyrównana.
Kamala Harris prowadzi z wynikiem 22 proc., zaś gubernator Kalifornii Gavin Newsom ma 19 proc. poparcia. Trzeci jest Pete Buttigieg, sekretarz transportu w administracji Joe Bidena z wynikiem 11 proc., zaś czwarte miejsce zajmuje gubernator Pensylwanii Josh Shapiro (8 proc.).
Ocenili Trumpa
"Daily Mail" zauważa także spadające poparcie dla polityki Donalda Trumpa. "Prezydent osiągnął najniższe poparcie na poziomie 42 procent, spadając z 48 procent przed rozpoczęciem operacji Epic Fury 28 lutego" - donosi brytyjski tabloid.
Jak czytamy, w związku z kryzysem w Zatoce Perskiej rośnie cena paliwa, co odbija się na kieszeniach Amerykanów. Dodatkowo USA wciągnęły się w kolejną wojnę, a przecież nie o to chodziło republikańskim wyborcom.