Trump "pożytecznym idiotą" Putina. Rosja rozpoczyna wielką ofensywę
- Donald Trump sprzyja rosyjskiej ofensywie. Staje się "pożytecznym idiotą" Władimira Putina - mówi o2.pl dr Martinas Maluzinas z Politechniki Koszalińskiej, podkreślając, że militarnie wojna w Iranie sprzyja Moskwie. Ekspert wyjaśnia, jak Ukraina może bronić się przed rosyjską ofensywą w Donbasie i tłumaczy, czego spodziewać się po Rosjanach w kolejnych tygodniach.
- ISW (Instytut Badań nad Wojną) opublikował analizę, w której zapowiada początek wiosenno-letniej ofensywy rosyjskiej w Donbasie.
- Eksperci ISW wskazują, że działania Rosjan nasiliły się w ostatnich dniach.
- Według specjalistów z Instytutu Badań nad Wojną, Rosja osiągnie "niektóre cele taktyczne przy znacznych stratach".
- Głównym kierunkiem działań Rosjan będą Donbas, Słowiańsk, Kramatorsk, ale też południe Ukrainy m.in. Zaporoże - komentuje rozpoczynającą się ofensywę dr Martinas Maluzinas, ekspert ds. Rosji i Ukrainy z Politechniki Koszalińskiej. W rozmowie z o2.pl naukowiec wyjaśnia, dlaczego Rosjanie zdecydowali się na atak akurat teraz.
Marcin Lewicki: Instytut Badań nad Wojną opublikował analizę działań wojennych Rosjan. Wynika z niej, że siły rosyjskie rozpoczęły ofensywę wiosenno-letnią. Jakie mogą być cele tej ofensywy?
Dr Martinas Maluzinas: Niepodważalnie głównym kierunkiem działań Rosjan będą Donbas, Słowiańsk, Krematorsk, ale też południe Ukrainy m.in. Zaporoże. To rejon strategiczny z punktu widzenia logistycznego, militarnego, ale również politycznego. Ofensywa wiosenno-letnia będzie skupiać się wokół tych terenów.
Pamiętajmy jednak, że wiosenno-letnie działania Rosjan mają torować im drogę do realizacji strategicznych celów. Cały czas Kreml dąży do okupacji i zniszczenia państwa ukraińskiego w całości. Dla Rosji to legitymizacja reżimu, która ma umotywować dramatyczne skutki gospodarcze wojny. Rosjanom brakuje pieniędzy na podstawowe produkty żywnościowe. Ofensywa ma pomóc Władimirowi Putinowi w odbudowaniu morale rosyjskiego społeczeństwa. Dlatego też Kreml nie szuka porozumienia pokojowego.
Kierunek obrany przez armię rosyjską opiera się na przewidywaniach militarnych, czy wyłącznie politycznych?
Z wojskowego punktu widzenia Donbas może być najprostszym celem militarnym do osiągnięcia. Jest to region najbardziej rozbity pod kątem wojskowym, zniszczony, pozbawiony elementów istotnej infrastruktury. Natomiast nadal jest to strategiczna, gęsta sieć przemysłowa. Operacyjnie będzie łatwiej ją podbić krok po kroku. Dlatego właśnie armia rosyjska inwestuje tam tyle sił, zamiast ryzykować uderzenie w innych miejscach.
Czy Ukraińcy mogą obawiać się tej ofensywy?
Z technicznego punktu widzenia Rosja zmusi Ukrainę do przerzucenia rezerw, osłabienia innych odcinków frontu, a także wyczerpania zasobów ludzkich i sprzętowych. Dlatego Rosjanie zwiększają liczbę ataków i kontrolują wojsko tak, aby testowało słabe punkty ukraińskiej obrony.
Rosja jednocześnie uczy się nowych warunków wojennych i zachodnich technologii, które wykorzystują Ukraińcy.
Czy wojna USA z Iranem może wpłynąć na przebieg rosyjskiej ofensywy?
W pierwszych dniach wojny w Iranie Rosja straciła z punktu widzenia politycznego. Straciła jednego z głównych partnerów militarnych, który dostarczał armii m.in. drony Shahed. To był dla Rosji bardzo stabilny partner.
Z drugiej strony czy nie generuje to ryzyka dla Ukrainy, że np. Kijów utraci wsparcie USA i Zachodu?
Niestety tak. Dochodzimy tu do kwestii militarnych i gospodarczych. Zachód będzie musiał dzielić zasoby wojskowe i pomoc humanitarną na kilka regionów jednocześnie. To dla Rosji korzystne, bo zmniejsza presję na froncie. Dodajmy do tego niestabilny rynek ropy i gazu. Przez sytuację na Bliskim Wschodzie ceny ropy szaleją. Wyższe ceny to konieczność szukania alternatywnych partnerów. Administracja Donalda Trumpa zaczyna szukać partnerów biznesowych.
Wyciąga rękę w stronę Rosji?
Tak. Rosja może być kołem ratunkowym dla Trumpa i stąd chęć osłabienia sankcji. Zaangażowanie na Bliskim Wschodzie wpływa negatywnie na wizerunek prezydenta USA, który w desperacji zaczyna szukać ratunku i otwarcie mówić o bliskim budowaniu kontaktów i partnerstwa strategicznego z Rosją.
Na krótką metę to może pomoc, bo obniży ceny ropy. Natomiast Trump w ten sposób sprzyja rosyjskiej ofensywie. Staje się "pożytecznym idiotą" Władimira Putina, który nie tylko wychodzi na "zbawcę Europy i świata", ale też daje Rosji zastrzyk finansowy do działań na froncie. Właśnie z tego względu Rosja przyspiesza ofensywę. Moskwa zauważyła, że mogą trafić do niej pieniądze z Europy (np. z Węgier czy Słowacji) oraz z USA.
Jak w takim razie powinni zareagować na rosyjską ofensywę Ukraińcy? Co może zrobić Kijów, by powstrzymać zakusy Rosji?
Bardzo dobre pytanie. Wiele zależy od skali ataku Rosji. Ukraina nie może odpowiedzieć symetrycznie. Konieczne jest działanie elastyczne. Podstawowym elementem jest umocnienie linii frontu, okopy, zapory polne, terenowe. Oddawanie terenu tylko wtedy, gdy naprawdę będzie to konieczne. Ukraińcy mają bardzo duże doświadczenie w obronie. Potrafią zadawać też maksymalne straty poprzez dywersję, ataki dronów w punkty logistyczne czy szlaki transportowe. Zaburzenie rosyjskiej logistyki, niszczenie magazynów amunicji, linii kolejowych, mostów to klucz do sukcesu obronnego.
Można szykować się na dużą kontrofensywę ze strony ukraińskiej armii?
Raczej spodziewam się, że dojdzie do serii małych uderzeń, które będą miały formę kontrofensywy. Z pewnością istotna będzie też kwestia walki technologicznej, rotacja sił, zastosowanie dronów rozpoznawczych, precyzja artylerii i działanie zachodnich systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych.
Ukraina będzie miała siły, żeby udźwignąć te wszystkie wyzwania?
Problemem może być mobilizacja i rotacja sił. Dalsza mobilizacja wojska to czynnik, który przekłada się na spadek popularności prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Dochodzi do dalszej, masowej migracji społeczeństwa, które się starzeje. O tym się nie mówi, ale duża część społeczeństwa na Ukrainie umiera ze starości. Dochodzi też do licznych zaginięć. Mobilizacja jest więc niepopularnym kierunkiem, ale może być konieczna.
Nie ma co jednak ukrywać, że podstawowym elementem obrony Ukrainy jest presja na Zachód ws. kolejnych dostaw broni. Ofensywa rosyjska to moment krytyczny. Ukraińcy muszą podkreślać zagrożenie i uświadomić Trumpowi, że to Kijów chce pokoju, a nie Moskwa. Tylko Donald Trump może zmusić Rosję do negocjacji pokojowych i naprawdę powstrzymać rosyjską ofensywę w Donbasie.
Rozmawiał Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl