Niespodziewane spotkanie w USA. Rywal Łukaszenki komentuje
Według "Financial Times" w USA pojawiła się koncepcja zaproszenia Aleksandra Łukaszenki do Stanów Zjednoczonych. Spotkanie z białoruskim dyktatorem może odbyć się w rezydencji Donalda Trumpa w Mar-a-Lago albo w Białym Domu. - Najwyższy pułap, jaki może osiągnąć - komentuje białoruski opozycjonista.
Chodzi m.in. o próbę wyciągnięcia wszystkich więźniów politycznych, którzy są przetrzymywani na Białorusi. Do tej pory, w ramach negocjacji z USA, zwolniono ok. 250 osób. Alaksandr Łukaszenka może w ten sposób osiągnąć cel, jakim jest całkowite zniesienie sankcji nałożonych na niego samego oraz na Białoruś. Stało się to po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 roku i umożliwieniu Rosji ataku na Ukrainę.
- Taka wizyta w USA byłaby do zaakceptowania, jeśli Trump zmusi Łukaszenkę do zwolnienia ich wszystkich z więzień i nie będą tam trafiać nowi więźniowie polityczni - mówi "Faktowi" Franciszek Wiaczorka, białoruski opozycjonista, doradca Swiatłany Cichanouskiej.
Dodaje, że relacje Trumpa z Łukaszenką nie muszą mieć długiej perspektywy. Wyraził nadzieję, że Europa nie zrobi podobnego kroku. - Dla niego to byłby najwyższy pułap, jaki może osiągnąć politycznie - twierdzi na temat Łukaszenki. Przypomina, że białoruski dyktator wtrąca ludzi do więzień od 30 lat i do tej pory nikt nie zdołał tego zatrzymać.
Ekonomicznie i gospodarczo, Łukaszenka nie da Amerykanom nic. Politycznie też perspektywy tutaj żadnej nie ma. Ale administracja Trumpa chce mieć styl rozwiązywania konfliktów - kończy.
Głos w sprawie ewentualnego spotkania zabrał John Coale, wysłannik USA na Białoruś. Współpracownik prezydenta USA twierdzi, że jest to w 95 proc. kwestia humanitarna i nie zamierza psuć relacji Putina i Łukaszenki. Ostatecznie decyzja o spotkaniu ma zależeć od Trumpa.
Wiem, kim jest Łukaszenka. Ale mamy bardzo dobre relacje. Ufamy sobie nawzajem - mówił w "Financial Times" Coale. - Mamy jeszcze wiele do zrobienia, aby to osiągnąć, ale myślę, że nam się uda.