"Leży sobie mały niedźwiadek". O 4:19 wezwała służby. Oto finał
Zaskakującą relacją podzielili się strażnicy miejscy z Łodzi. Ujawnili, że o godz. 4:19 nad ranem z operatorką straży miejskiej skontaktowała się wyraźnie przejęta kobieta. Twierdziła, że widzi niedźwiadka.
Źródło zdjęć: © Facebook | Straż Miejska w Łodzi
O 4:19 na numer alarmowy 986 zadzwoniła wyraźnie przejęta kobieta. Straż miejska w Łodzi podała, że nie wydawało się, że może być nietrzeźwa.
Halo, proszę pani, pomiędzy sklepami na (tu podaje adres) leży sobie mały niedźwiadek… To chyba nie jest tutaj normalne, prawda? - mówiła kobieta.
Operatorka zareagowała ze zdziwieniem. - Ale jak to niedźwiadek? - dociekała.
No po prostu… Słyszałam, jak piszczy. Na początku myślałam, że to jakaś kurtka, ale po tych dźwiękach… I widziałam też ostre szpony. No i lśniące, błyszczące, ciemnobrązowe futerko. Wolę zadzwonić i poprosić o sprawdzenie, żeby nikomu nic się nie stało… - kontynuowała zgłaszająca.
"To na pewno mały niedźwiadek"
Po chwili usłyszała pytanie o to, czy na pewno to nie jest dzik.
Nie… Dzik miałby bardziej szorstkie, takie wyliniałe futro. To na pewno mały niedźwiadek. Na pewno nie dzik - wydaje bardzo charakterystyczne dźwięki! - zaznaczyła zgłaszająca kobieta.
Na miejsce wysłano więc patrol. Gdy funkcjonariusze dojechali na miejsce, ich oczom ukazał się... czarny worek. Niedźwiadka nie było.
Rozmowa jest przybliżona na potrzeby posta - tak, żeby lepiej się czytało - ale jej sens został zachowany w 100 proc. - poinformowano.