Ludzkiej skórze bliżej do świńskiej i niedźwiedziej. Zaskakujące badanie
Pod względem budowy i właściwości ludzka skóra przypomina bardziej skórę świń i niedźwiedzi grizzly niż małp. Nowe badania w tym zakresie mogą przynieść postęp w kosmetologii i w leczeniu chorób skóry — informuje Polska Agencja Prasowa, powołując się na ustalenia naukowców opisane w "Nature".
Najważniejsze informacje
- Naukowcy z Washington State University opisali rozwój tzw. grzbietów siateczkowatych w skórze po urodzeniu.
- Kluczowy jest szlak BMP, który kieruje tworzeniem tych struktur i może wspierać gojenie oraz odmładzanie skóry.
- Praca ukazała się w "Nature"; w badaniach wykorzystano m.in. próbki skóry świń.
Badacze z Washington State University wskazują, że mikroskopijne "grzbiety siateczkowate" w ludzkiej skórze działają jak rzep łączący naskórek ze skórą właściwą. To one zwiększają powierzchnię styku warstw, wzmacniając skórę i pomagając utrzymać jej elastyczność. Jak podaje serwis PAP, zespół prof. Ryana Driskella i jego doktoranta Seana Thompsona dowodzi, że właśnie te struktury mogą decydować nie tylko o młodszym wyglądzie, ale i o lepszym gojeniu blizn.
Naukowcy ustalili, że grzbiety siateczkowate nie powstają w życiu płodowym, jak długo sądzono, lecz rozwijają się krótko po urodzeniu. Ustalono też, że w ich formowaniu bierze udział szlak białek morfogenetycznych kości (BMP), który działa jak instrukcja organizująca komórki w złożone tkanki. To otwiera drogę do terapii ukierunkowanych na reaktywację sygnalizacji BMP, co może spowalniać starzenie skóry oraz poprawiać gojenie ran i blizn.
Z wiekiem te mikrowypustki spłaszczają się niczym erodujące pasma górskie. Skóra traci grubość, staje się bardziej wiotka i podatna na uszkodzenia. Autorzy podkreślają, że modulowanie szlaku BMP mogłoby przywrócić część młodzieńczych cech skóry. Dodatkową zachętą jest fakt, że niektóre białka BMP mają już dopuszczenie FDA do zastosowań ortodontycznych, co może ułatwić translację do dermatologii.
Świnie i niedźwiedzie bliżej człowieka niż małpy
Ważny wniosek dotyczy modeli zwierzęcych. Wewnętrzna mikroarchitektura ludzkiej skóry przypomina grubą skórę świń i niedźwiedzi grizzly, a nawet delfinów. Tymczasem popularne w medycynie myszy i naczelne nie mają grzbietów siateczkowatych, a granica między naskórkiem i skórą właściwą jest u nich gładka. To tłumaczy, dlaczego wiele testów skórnych na myszach miało ograniczoną wartość dla człowieka.
Odkrycia mogą zaowocować nowymi metodami leczenia chorób skóry, w tym terapiami celującymi w blizny czy schorzenia zapalne, takie jak łuszczyca. Naukowcy wskazują też na możliwe zastosowania w weterynarii, np. poprawę adaptacji zwierząt do zmiennych warunków klimatycznych. Prof. Ryan Driskell złożył tymczasowy patent obejmujący rozwiązania wynikające z badań jego zespołu.
Źródło: PAP.